Menu

Mapa

Opis

Historia

Zwyczaje

Dwory

Kościoły
Pomniki

Sławni ludzie

Mniejszości narodowe

Wesele w 1860 r.

Wesele w 1979 r.

Stare fotografie Moniki

Stare fotografie Danieli

Mapa strony

Bibliografia

Autorzy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwyczaje weselne w Jasienicy w 1860 roku

 
     Gdy parobek upatrzył sobie dziewczynę na żonę, wysyłał dwie kobiety, swatki, z wódką w czwartek wieczorem do chaty rodziców wybranki. Jeżeli je tam dobrze przyjmą i zrobią nadzieję pomyślnego skutku starań, wówczas dwóch mężczyzn  swatów na drugi tydzień we środę o północy podchodzi pod okna i puka wołając: otwórzcie gospodarzu, bo jesteśmy kupcy, szukamy drogi a nie możemy jej znaleźć i trafić do tej wsi. Wewnątrz wiedzą lub domyślają się już o co chodzi, pozwalają więc swatom postać i postukać chwilę na dworzu, a potem otwierają im drzwi. Gdy ci wejdą do środka dopytują się gospodarza o cenę różnych przedmiotów, np. po czemu zboże, groch itp. i wyjawiają cel swego przybycia. Dziewczyna chowa się za drzwi lub udaje, że ucieka do innej chałupy, lecz wówczas schowany za drzwiami młodzieniec chwyta ją i nie puszcza. Na znak dany przez swatów ukazuje się on wreszcie na progu i powitawszy obecnych kłania się do nóg rodzicom lub opiekunom. Potem piją piwo i wódkę, śpiewają i umawiają się co do wiana i szczegółów weselnych.
 
1. A i wy tez matulenku
        swój rozum miejcie,
    kiedy przyjdą zaloty
       to wy nie chciejcie.
    Niechze wam sie nakłaniają
   gorzałecki nawtykają
            mstulu moja.
2. Kiedy do mnie przyjedziecie
       to mnie nie będzie,
    w ogródecku przy ziółecku
        tam mnie znajdziecie.
    Będę wam się opierała,
    niebędę z wami iść chciała,
              gwałtem mnie weźcie.
3. Kiedy będzies jego zoną,
        to się tez z nim zgódź,
    do karcemki nie uciekaj,
        do matki nie chódź.
    Jak będzies na jego chlebie,
    przyjdzie on z kijem po ciebie
            córusiu moja.
4. Kiedy będę jego zoną,
       dom mu wyrządzę,
    niech nie krzycy, nie cuduje,
       niech mnie sanuje.
    Jak mnie będzie kijem bijać,
    niebędzie mnie w domu miewać
           matulu moja.
5. Cemuześ mnie matulenku
        za mąż wydała
    kiedy ja do gospodarstwa
       jesce za mała.
    - Chociaz jesteś taka młoda
    aleś do roboty dobra
             córusiu moja.
6. Oj wsystkiego narobili
        one muzyki,
    co nam grali pod okienkiem
        jako słowiki.
    Grali, grali cały tydzień,
    na dobranoc, na dobry dzień
             matuli moji.
     W następną niedzielę zwołują więcej ludzi do chałupy, godzą i sprowadzają muzykę, bawią się i dają na zapowiedzi ślubu, który za trzy tygodnie (po trzeciej zapowiedzi) ma nastąpić. Przez ten czas robią stosowne przygotowania.
      W sobotę wieczór (wigilię wesela), druchny wiją równianki z kwiatów dla siebie i drużbów, dla panny młodej zaś mały wianek z ruty na głowę; swatki zaś robią duży wieniec z jałowca. Nazajutrz w niedzielę rano idą do panny młodej goście z graniem na rozpleciny, z muzyką i swatem trzymającym w ręku duży wieniec z jałowca. Przechodząc z wrzaskiem koła chat i domów, ciskają i tłuką po opłotkach stara garnki z popiołem i śpiewają:
 
1. Oj siasta siasta dziewcyna z miasta,
    daj się namówić, będziesz niewiasta.
2. Oj do nij do nij, do Podolanki
    u nij porządek jak u ślachcianki.
3. U nij porządek jako w kościele -
    talerz nad ławą, łyzka w popiele.
4. Moja dziewcyno, sanuj sie dobrze
    niech nie gadają ludzie o tobie.
5. Ja się sanuję, sanuję dobrze - 
    jedno na ręku, a drugie w biodrze.

     Dochodząc do domu weselnego swatki śpiewają u płota:

1. Idziem z wieńcem lawendowym
    do Marysi juz gotowym;
    A Marysia u drzwi stała
    modre ocka zapłakała.
2. My w te progi wstępujemy
    ojcu, matce dziękujemy,
    zeście ładnie wychowali
    z poćciwością za mąż dali.
 
1. Idźcie matuś do sieni
    cy dobrze ludzie staneli.
    Oj staneli, staneli
    jako ruta w jesieni (jesieni).
2. A cyli śpis, cyli cujes (czuwasz)
    cyli kogo nie nocujes.
    Ani ja śpię ani cuję,
    ciebie Jasiu przenocuję.
     Gdy swat z wieńcem wejdzie we wrota i opłotki i stanie u zamkniętych drzwi przed sienią lub progiem zapytując głośno i pukając: Panie ojce, pani matko! cy wolno cy nie wolno, bo wstępują nase nogi w wase progi! - odzywają się w chałupie że: nie wolno! Na powtórne zapytanie, podobną otrzymuje odpowiedź. Za trzecim dopiero razem mówią: wolno! i drzwi się otwierają. Wszedłszy na próg swat wita mówiąc: Pochwalony Jezus Chrystus! Boże was błogosław z wasą panną młodą, którą ją wydajecie z poćciwością za mąz. Wówczas (lub gdy jeszcze w sieni), wyprowadzają z izby przed sień na próg, druchnę mającą głowę zasłoniętą płachtą by ów wieniec odebrała, lecz swat dać go nie chce; ta sama igraszka powtarza się i z drugą druchną. Dopiero gdy się ukaże panna młoda, swat podnosi wieniec w górę i mówiąc do dziewcząt i dzieci, które wszędzie powłaziły i przypatrują się: Dzieci, napatrzcie się tego wieńca, którego panna młoda donosiła swego casu; zebyście i wy tak donosiły. daje wówczas wieniec pannie młodej, która trzymając go w ręku (nie zaś na głowie) tańcuje po trzykroć to z starostą, to z drużbą, to ze swatami i swachnami, poczym oddaje wieniec druchnie, (która niekiedy bierze go do siebie, częściej zaś po obnażeniu go ze wstążek i ozdób, pozostawia w chacie gdzie go porzucają lub zawieszają nad drzwiami aż do zwiędnięcia lub zniszczenia). Tańcując, ucieka z nim czasami panna młoda przed samymi rozplecinami do komory; wtenczas kobiety śpiewają, gdy ją który z tancerzy goni i chwyta (śpiew ten odzywa się także wówczas, gdy pan młody przybywa do jej chaty z drużbami):
 
1. I przyjechał do pani matki
           w podwórze
    i uchylił z pióreckiem capecki
           ku górze.
2. Kłaniam, kłaniam pani-matuleńce
           w tym  owym dworze,
     cyli zyje panna Maryjanna
           w tyj nowyj komorze?
3. Niemas tu panny Maryjanny
          w tyj nowyj komorze,
     wyjechała z królową jejmością
          za morze.
4. Wy służeńkowie, wy kare koniki
          siodłajcie,
     a na drozenkę, pannę Maryjannę
           scigajcie.
5. I przyścigli pannę Maryjannę
            w pół-boru,
    wracaj że panno Maryjanno
            do swyj matki dworu.
6. A nie wrócę, moi słuzeńkowie,
          nie wrócę,
    Oj az swój wianek ruciany
          bez morze przerzucę.
7. Łapajcie go, moi słuzeńkowie
           obiema rękoma,
    powieście go u pani matuli
            w sieni nade drwioma.
8. Będzie chodzić pani matuleńka
            furtami,
    co spojrzy na ruciany wianek
             zaleje się łzami.
9. Dobrze było pani matuleńce
           słuchać muzyki,
    tak-ci i mnie pod okienkiem
             śpiewali słowiki.
10. Dobrze  było pani matuleńce
             w karty grać,
      tak-ci i mnie z młodemi panami
              poigrać.
    Przed rozplecinami druchny spiewają:
1. A nima tego na świecie
    co mi warkocyk rozplecie.
    Jest braciszek rodzony,
    rozplecie warkoc spleciony.
2. Na stołecku siadała
    słówecka się badała :
    daj-ze Boze to scęście
    bo juz idę pod pięście.
3. Przed ółtarzem klęcała
    serdecnie se westchnęła :
    daj-ze Boze tę dólą
    bo juz ide w niewólą.
     Potem pannę młodą sadzają na stołku, a starszy drużba lub brat rozplata jej warkocz. Po rozplecinach czesze włosy, a druchny przypinają mały wianeczek okrągły z rozmarynu, niekiedy z ruty i lawendy, około którego rozwija się i grupuje całe ubranie głowy w kwiaty, a głównie we wstążki karbowane białe i błękitne, przeplatane niekiedy żółtymi, nigdy zaś czerwonymi. Panna młoda w tym dniu nic czerwonego nie powinna mieć na sobie. Podczas tego swachny śpiewają:
 
1. Talara bitego
     od pana młodego,
          trzeba jej dać,
          nie żałować.
2. A daj-taz ji, mas-li dawać,
    niedaj-ta ji długo płakać,
         trzeba ji dać,
         nie żałować.
3. Trzeba ji dać na worek
     pójdzie za dzień co wtorek
           trzeba ji dać,
           nie żałować.
4. Pociągaj z woreczka,
    bo ładna dzieweczka,
          trzeba ....
5. Idź do tego co w kozuchu
    ma piniązki za pazuchą,
         trzeba ...
6. Idź do tego co w kapocie
    ma pieniążki w samym złocie,
          trzeba ...
7. A dalej-ze do ciotuni,
    bo tam tłuste gąski u nij,
         trzeba ....
8. A dalej-ze do wujenki
    obiecała fartuch cienki,
          trzeba ....
9. Jesce ji ci nic nie dali,
    co za piecem postawali,
         trzeba ...
10. Trzeba ji dać na paciorki,
       zeby miała ładne córki,
          trzeba ...
11. Trzeba ji dać na burstyny,
       zeby miała ładne syny,
            trzeba ...
12. Trzeba ji dać na cielęta,
       by się rodziły bliźnięta,
             trzeba ...
13. Trzeba ji dać na płachtę,
       bo juz idzie za ślachtę,
            trzeba ...
14. Trzeba ji dać na sitko,
      na korytko i na wsytko,
           trzeba ji dać,
           nie załować.
      Kiedy powstanie panna młoda ze stołka, starosta weselny czyli swat odczytuje obowiązki stanu małżeńskiego (z książki), wreszcie odzywa się do niej: Przeproś ojca, przeproś matkę, i całą swą rodzinę, co cię ładnie wychowali z poćciwością za mąż dali. Błogosławi ich potem, równie jak i ojciec z matką, a ona (wraz z oblubieńcem) wszystkim się kłania i wciąż do nóg pada, nie bez rozczulenia i płaczu, gdy swachny śpiewają:
Najświętsa panna Maryja
ślicznaś, piękna jak lelija,
ślicznaś, piękna jak kwiat rózy
tobie całe niebo słuzy,
słuzą tobie aniołowie
i wszyscy świąńci apostołowie
     Po błogosławieństwie, gdy wszyscy już mają wyjść z chaty, mówi swat: Muzyka graj! a wówczas skrzypek gra powolnego dla bab, które biorą się za ręce tańczą i wychodzą wykrzykują:
Huś! huś, huś,huś, huś, huś, huś, huś, ...
      Po czem śpiewa gromada:
1. Oj siadaj, siadaj Maryś kochanie,
    nic nie pomoze twoje płakanie;
         nic nie nada, nie pomoze,
         para koni stoi w wozie
                 juz zaprzęzone.
2. Jakze ja będę z wami siadała
    kiedym się z ojcem nie pozegnała.
         Bóg cię chowaj panie ojce (matko)
         bywali tu za mnie goście (gładko)
                      teraz nie będą.
      Po tym wezwaniu siadają na wozy przystrojone niekiedy w zielone gałązki u drabin, by się udać do kościoła. Na pierwszym wozie muzyka z panną młodą i starszą druchną, na dalszych pan młody, druchny, swatki i kto wsiąść zdoła, kto zaś nie, podąża piechotą. Drużbowie, których bywa siedmiu lub ośmiu, jadą konno na przedzie, i mają przy kapeluszach czerwone wstążki, każden po jednej okręconej w koło kapelusza z wiszącym z tyłu końcem. Druchny bez wianków, mają tylko wstążki lub kwiaty przypięte u włosów, i trzymają niekiedy równianeczki z ruty. Jeśli panna młoda jest sierotą po ojcu lub matce (lub obojgu), wtenczas zbaczają na cmentarz i zajeżdżając na grób ojca lub matki, klękają na nim i odśpiewują:
1. Tatulu miły, powstańcie z grobu
    a dajcie córusi błogosławieństwo do ślubu.
2. "A są tam ludzie na tamtym świecie,
    co wasiele dadzą, i zaloty wyprawią, mej ubogiej sierocie."
     W drodze do kościoła, ciągle krzyczą i śpiewają różne pieśni:
 
1. Na środku pola
    stoi topola -
    powiedz-ze mi moje dziewce
    cy będziesz moja?
2. Nimogę wiedzić
    ani powiedzić,
    bo ja młoda, młodziusieńka
    nimogę robić.
3. Jest na boru wić
    naucy robić,
    i brzozowy pomietełek
    rano obudzić.
4. Jeceś niedał nic,
    juz sie grozis bić - 
    a bodajeś niedocekał
    mojem miłem być.
5. Chodzi po sieni
    chustka w kieszeni,
    cekaj-ze mnie moje dziece
    choć do jesieni.
6. Co ześ ty za pan
    co cię cekać mam?
    wszystkie twoje majętności
    capka i zupan.
7. Cóześ za pani
    z majętnościami?
    wszystkie twoje majętności
    wianek ruciany.
8. Chociaż ruciany
    ale z perłami,
    nie zapłacis psie hultaju
    i tysiącami.
     Gdy po otrzymaniu błogosławieństwa kapłańskiego i po Veni creator, wyjdą z kościoła, druchny śpiewają:
1. Ciesy się matula,
    wszystka rodzinecka,
    ziem ja donosiła
    do casu wianecka.
2. Nie ostawiłam go
    na zadnyj ulicy,
    tylom ostawiła
    w kościele przy świcy.
3. Ześli niewierzycie,
   są świadkowie za mną,
   zem go ostawiła
   przed najświętszą Panną.
4. Przed najświętszą Panną
    za wielkimi drwiami,
    co spojrzę na niego
    obliwam się łzami.
     Wsiadając na wozy, lub w drodze do karczmy śpiewają:
1. Ej wykręć-ze się wilku
       ogonem do lasa,
    ej niechze się ucieszy
        rodzinecka nasa.
2. Ej wykręć-ze się wilku
       ogonem do pola,
    ej niechze się uciesy 
        rodzinecka moja.
     Druchny:
3. Hej! nie będzies Marysiu
       drobno drewek rąbać,
    o bo się będą same
       o twe plecy łomać.
4. Hej! nie będzies Marysiu
        rozniecała ognia,
    o bo go pięść roznieci
        na twym karku co dnia.
5. Hej! nie będzies Marysiu
        cebrem wody nosić,
    o bo ji będzies miała,
         pod ockoma dosyć.
      Gdy przyjdą do karczmy, drużbowie częstują swoje druchny piwem i tańcują tam ze 3 lub 4 godziny. Podczas tańca śpiewają:
1. Oj poznać, poznać, chtóry młodzieniec,
    idzie do tańca jak z ruty wieniec.
2. Oj poznać, poznać, chtóra jest panna,
    idzie do tańca jak dziewanna.
3. Oj poznać, poznać chtóry zaniaty
    idzie do tańca jak pies kudłaty.
4. Oj poznać, poznać, chtóra zaniata
    idzie do tańca jak wes pękata.
5. Oj poznać, poznać, chtóry jest wdowiec,
    idzie do tańca jak wilk do owiec.
6. Oj poznać poznać, chtóra jest wdowa,
    idzie do tańca jak cielna krowa.
7. Oj poznać, poznać, chtóra jest tłusta,
    idzie do tańca - gospodyni słusna.
     Ku wieczorowi idą na obiad do matki panny młodej. Młodzi małżonkowie siadają za stołem w rogu; pani młoda ma obok siebie starszą druchnę; dalej reszta gości. Drużbowie usługują do stołu, roznosząc potrawy. Gdy zasiędą daje się słyszeć śpiew:
1. Zakukała kukawecka u Bugu,
    zapłakała młoda pani u ślubu.
2. Zakukała kukawecka za borem,
    zapłakała młoda pani za stołem.
3. Ej nierada kucharecka - nie rada,
    zasadziła ludzi za stół, niedaje im obiada.
4. A gdzie nam się starszy druzba zapodział?
    sukmaniną, łachmaniną za piecem się przyodział.
5. A przebieglec nam druzbecka, przebieglec,
    poleciał nam po łyzecki do Siedlec.
6. Prosiemy cię pani matko o jasną gwiazdę, prosiemy,
    o niechze ją na stoliku ujrzemy.
     Przynoszą najprzód na stół groch z pęcakiem. Do tego jest śpiew:
1. O rosie o rosie,
    siany ten groch po rosie,
    przy gościeńcu przy drodze
    przy pannie młodej niebodze.
2. O rosie o rosie
    cięty ten groch po rosie
    ze wszystkiemi świantemi 
    z aniołami bozemi.
     Gdy stawiają barszcz, mówią (drużba starszy): Prosiemy na ten zur co p. młoda i p. młody bez siedem lat na niego miuł. Po tych daniach ukazują się jeszcze: kartofle z rosołem i mięsem, kasza gryczana ze słoniną lub wieprzowiną, flaki z kaszą jaglaną, prażucha itp. Pomiędzy miskami stają flaszki z wódką i piwem.
     Gdy już sobie podjedzą i do wstania się zabierają, starsza druchna kładzie swoją chustkę na stół i staje na ławie, a starszy drużba przesadza ją przez tę chustkę na drugą stronę stołu i jeżeli zaraz po tym zdąży on chustkę ową złapać, to staje się ona jego własnością, jeżeli zaś druchna go w tym uprzedzi, to zatrzymuje ją ona dla siebie, a nadto dostaje odeń kilka złotych dopłaty. To samo powtarza się i z panną młodą, którą drużba przez stół przesadza, Poczym druchny staną dookoła stołu  i śpiewają wraz z gromadą:
1. Powiedziała klucznica:
    będzie piwa piwnica.
    A teraz nam nie dają,
    racyjami zbywają.
    Ma-wa brzucha kieby kadź
    jesce ma-wa w co wlać,
            w co wlać, w co wlać.
2. Toć to było piecenie
     toć to było lelenie.
    Dziękujemy panu Bogu,
    tobie panie gospodarzu,
    z twoją miłą gospodynią,
              za obiad, za dobry.
3. Toć to była pietruska
     toć to była od Gdońska.
     Dziękujemy panu Bogu,
     tobie panie......
4. Toć to była cebula
     toć to była z Torunia.
     Dziękujemy .....
5. Powiedziałeś nam kucharz,
    teraz drugi obiad warz!
    Niech nam drugi obiad tu dają,
    racyjami nie zbywają.
      
      Powstawszy, tańczą całą noc. Wprzód jednak druchny obowiązkowe są nakarmić i usłużyć drużbom, którzy dotąd usługiwali.
      Nazajutrz w poniedziałek wieczór czepią ją w innej chałupie (niekoniecznie u matki). Na ten cel udają się z nią druchny i swaszki do komory i sadzają na dzieży (od rozczyniania ciasta na razowy chleb). Przy zdjęciu wianka i rozbieraniu głowy odbywają się różne figle i śpiewają różne pieśni:
1. W polu dębina stojała
    pod nią dziewcyna lezała.
        Skierki na nią padały
        sukienecki gorzały
                widział ja.
2. Nie skierki to padały
    tylo gołębie gruchały.
        To gołębie, to ptaki,
         to Jasieńskie chłopaki
                 latały.
     W czasie oczepin wyprowadzają z komory do izby dwie druchny, którym zarzucono prześcieradło lub płachty na głowę, i każą panu młodemu zgadywać która z nich jest jego żona; i gdy ten chce którą z nich schwycić wpół, otrzymuje razy, szturchańce i kopanie, bo każda liga nogą jak koń i wydziera mu się z objęć. Drużbowie ze szpilkami w ręku przybiegają by je łapać i kolą je niemi, więc te uciekają krzycząc: o la Boga, rety i są poznawane po głosie. Igraszka ta powtarza się z dwiema innymi jeszcze druchnami, a dopiero po tym, otwierają na oścież drzwi komory, swaszki wyprowadzają pannę młodą w czepku i trzymają, każąc panu młodemu ją kupić. Muzyka gra wówczas chmiela i śpiewają pieśni o chmielu:
1. Zebyś ty chmielu na tycki nie laz,
    ej chmielu, ej nieboze 
    to po dole, to po górze,
            chmielu nieboze.
2. Ale ty chmielu na tycki łazis
    nie jedną dziewkę z wianecka zdradzis.
         Ej chmielu, ej nieboze
         niech ci pan Bóg  dopomoze,
                chmielu nieboze.
2. Ale ty chmielu, chmielu, juześ nas zdradził,
    nie jedną dziewkę z tańca sprowadził.
          Ej chmielu, ej nieboze
          to po dole, to po górze,
                chmielu nieboze!     

 

1. Miała babula koziołka swojego -
    kośnajder, kunder majder, fider nide,
                 koziołka swojego.
2. A ten koziołek był bardzo rozpustny, 
       kośnajder ....
3. Wyjad babuli ogródek kapusty.
4. Wziena babula kija dębowego,
5. Wygnała koziołka z ogródka swojego.
6. Wygnała go na rozstajne drogi,
7. Nic nie ostawiła tylo jego rogi.
8. W jednym rózku chmielu nawarzyła,
9. W drugim rozku piwa narobiła.
10. Jedzcie i pijcie moi mili goście,
11. Za mego koziołka pana Boga proście.
12. A niech za niego wsyscy wilcy prosą,
13. Niech jego gnaty po polu roznosą.
     W czasie kupna, starszy swat bierze pannę młodą  w targu do tańca by panu młodemu pokazać jak ona tańcuje, że dobrze idzie, że nie znarowiona, i że dobrze zapłacił. Oddaje ją więc panu młodemu do tańca na przekonanie, ale z nim ona zaraz kuleje, utyka, boczy się; więc on ją puszcza oświadczając, że jej nie chce, że licha warta, że głupie bydlę, że go oszukano. Poczym odbierają ją znowu swachy; koło nich też zaraz skika i świka ona lekko i zwinnie; więc te nuż ją zachwalać, wynosić, przysięgać że zdrowa, rozumna, że udaje tylko, i żądają żeby dobrze za nią zapłacił, a będzie jak najlepszą.
Huś! flaskę postaw ze nam dobrą,
huś! będzie Marysia nadobną.
Huś! będzie gorzałecka moja,
huś! będzie Marysieńka twoja.
      Zwalczony tymi argumentami nowożeniec, gdy igraszka ta po trzykroć się powtórzyła, karze dać trzy do czterech garcy wódki, stawia takową na stole, przypija do bab i częstuje je, gdy rozdają placek czyli kołacz, który rozkrojono. Młodą sadzą wówczas między baby a stół a swachny spiewają:
1. Potocyła Marysia
    swój wianecek po stole;
    po stoliku bukowym,
    po obrusie nowym.
2. Potoc-ze się wianecku,
    do matuli do rącku;
     matula go nieprzyjma
     bo w nim nadziei nima.
          (tak przechodzą : tatula, braciska, siostrzyckę, wujaska, rodzinę, wreszcie:)
13. Potocyła Marysia
      swój wianecek po stole;
      po stoliku bukowym
      po obrusie  po nowym.
14. Potoc-ze się wianecku
      do Jasiula do rącków.
      Jasiulo go przyjmuje
      bo w nim nadzieję cuje.
      Częstokroć aż w drugą  dopiero niedzielę wyprawiają ją do męża ze śpiewem i graniem, i dają wiano, np. parę krów, drób, bieliznę, pierzynę, wyprawę w skrzynce itp. Wtenczas idą też na wywód do kościoła by ich tam ksiądz pobłogosławił; tu biorą za stułę księdza, który ich do stopni ołtarza doprowadzi za świecą (niezapaloną), pobłogosławi, przeżegna i pokropi święconą wodą, po czym wychodzą.
1. Ej co to za wasiele,
       kiedy tylko dwa dni,
    ej zeby całki tydzień,
       toby było ładnij.
2. Ej na weselu'm była
       i nic nie uzyła,
    ej i trzewicki'm zderła,
          głodu się namerła.
 
 
 

do góry