W całej Polsce w tradycji ludowej tradycje i obrzędy związane są z rokiem kalendarzowym i liturgicznym -
to obrzędy doroczne. Są jednak takie, które zwiazane są tylko i wyłącznie z życiem osobistym i rodziną -
to obrzędy rodzinne. Czasem, choć bardzo rzadko, występują także obrzędy zwiazane z bytnością w urzędach, spotkaniami urzędowymi -
to obrzędy prawne.
Zwyczaje i obrzędy dorocznezwiazane z kalendarzem i porami roku.
Zima to czas oczekiwania na Boże Narodzenie, wieczór wigilijny.
WIGILIA
Wśród ludzi było przekonanie, iż jeśli do domu przyjdzie pierwsza kobieta, to gospodarze doczekają się jałówki, jeśli mężczyzna to byczka. W tym dniu nie wolno pożyczać pieniędzy, bo przez cały następny rok będzie ich brakować. Wogóle istniało przekonie: jaka wigilia taki cały rok, dlatego musiało być dostatnio. Dom musiał być wysprzątany, a pod sufitem wieszano pajaki ze słomy i kolorowej bibuły.
Przez cały dzień trzymano ścisły post. Dopiero wieczorem zasiadano do stołu całą rodziną. Wszyscy domownicy ubrani odświętnie gromadzili się wokół stołu, który był przykryty białym obrusem, a opod nim rozkładano siano. Na stole stawiano jedno nakrycie i zostawiano wolne miejsce przy stole dla strudzonego wędrowca. Na stole znajdował się opłatek, wcześniej przyniesiony przez organistę. Wśród opłatków był przynajmniej jeden, różniący się kolorem od pozostałych, tym należało się podzielić ze zwierzętami w gospodarstwie. Kolację rozpoczynał wspólny pacierz. Po zakończeniu modlitwy najstarszy mężczyzna w domu dzielił opłatek między współóbiesiadników i jako pierwszy składał wszystkim życzenia. Same życzenia były poprzedzone formułą: "Dzielimy się chlebem anielskim byśmy się spotkali w Królestwie Niebieskim."
Po kolacji wigilijnej wszyscy domownicy wybierali się na pasterkę czyli mszę odprawianą o północy. Po pasterce gospodarz wchodził jeszcze do obory z opłatkiem dla zwierząt: "Krówki koczane Pan Jezus nam się narodził."
Pierwszy dzień świąt był dniem rodzinnym, ale w tym dniu nie wolno było wykonywać żadnej pracy.
W drugi dzień świąt młodzi chłopcy wędrowali po wsi z "Herodami". Poprzebierani przedstawiali scenki z zycia Heroda.
6 stycznia - W tym dniu w kosciele obchodzi się Święto Trzech Króli. Po przyjściu z kościoła poświęconą w czasie mszy kredą rysowano nad drzwiami trzy znaki krzyża z czasem wszedł zwyczaj pisania liter KMB, co moze oznaczać inicjały imon: Kacper, Melchior i Baltazar
Na koniec karnawału po wsi chodzili przebierańcy, spiewali i składali życzenia:
"Przyszli my tu na ostatki,
ni mom ojca ani matki...
Dajta pączka na widelec
bo to jutro jest popielec..."
Za kolędę dziekujemy
zdrowia, szczęscia winszujemy
aż na cały rok
Abyście długo zyli,
a po śmierci w niebie byli
Hej kolęda, kolęda
Wśród przebierańców mozna było znaleźć niedżwiedzia, diabła, cygana, cygankę....
2 luty - w kościele swięcone były gromnice, które według wierzeń miały moc uzdrawiającą i chroniły od ognia. w czasie burzy wystawiano ją w okno, co miało uchornić od pożaru.
Dwa tygodnie przed świętami Wilekiej Nocy kobiety chodziły po wsi z gaikiem, czyli z drzewkiem udekorowanym wstążakmi i bibułami. W samej Częstochowie dodatkowo drzewka strojono malowanymi jajkami. Kobiety śpiewając witały wiosnę.
W niedzielę palmową w kościele swięciło się palmy, na naszym terenie były to bazie przystojone borowina, białą, różową wstążką. W okolicach Wręczycy dokładano trawy i leszczynę, w okolicach Ogrodzieńca kłosy zbóż. Ziarno z tych kłosów gospodarz w Wielki Piątek rzucał na pole. Miało to zapewnić urodzaj i uchronić zbiory przed spaleniem i gradobiciem. Z poświęconej palmy należało zjeść jednego "kotka", co miało zapewnić zdrowie na cały rok.
W Wielki Czwartek w kościołach przygotowywano grób, na pamiątkę śmierci Jezusa. Przy tym grobie często miejscowi strażacy, lub okoliczni mieszkańcy w strojach rzymskich centurionów trzymali straż.
W Wielka Sobotę w kościele święcono pokarmy, aby nie brakło ich w całym roku. W koszyku koniecznie musiały znaleźć się: jajka, chleb, kiełbasa, chrzan, ocet i cukrowy baranek. Kiedyś w koszyku znajdowały się wszystkie przygotowane na święta potrawy, dziś są to tylko symbooliczne ilości. W Niedzielę Wielkanocną o 6 rano była odprawiana msza zwana rezurekcją, w czasie procesji w trakcie tej mszy słychać było huki i strzały.
Starsi chłopcy w Lany Poniedziałek - drugi dzień świąt Wielkanocnych-oblewali wszystkie panny w okolicy,a dzieci obwoziły na wóżku drewnianego koguta oklejonego pierzem i zbierały datki.
Zielone świątki - domy należało umaić tatarakiem.
W Boże Ciało przez wieś szła procesja, która zatrzymywała się przed ustawionymi na ten czas ołtarzami.
Tydzień po Bożym Ciele w kościele święcono wianki, które mają strzec przed piorunami, podobnie jak gałązki brzozowe z ołtarzy.
W niedzielę po zwózce zboża z pola panny wiły wieniec ze zboża, ubierały go wstążeczkami, szły z nim do kościoła, a potem niosły do Państwa. Wszystkim w dworze śpiewano: państwu, rządcy, administratorowi, godposi i fornalom.
W ciemne jesienne wieczory dziewczyny schodziły się na skubanki pierza. Chłopcy przychodzili pożartować i pograć w karty.
W wigilię Św. Andrzeja panny wróżyły sobie, która pierwsza wyjdzie za mąż.
"Płocie, płocie trzynsę cię.
Święty Andrzeju proszę Cię
Przyjdź mi we snie,
to do mnie w karnawale trzaśnie."
"Płocie, płocie trzynsę cię.
Święty Andrzeju proszę Cię
Choćby o jednym oku,
aby tego roku."
Wychodziły wieczorem na dwór i wołały: Powiedz pies, gdzie mój miły jest" Z tej strony skąd usłyszały szczekanie miał pojawić się w najbliższym roku narzeczony.
Chłopcy podobnie wrózyli sobie w wigilię Świętej Katarzyny.
Zwyczaje i obrzędy rodzinne łączą się ze świętami, stają się przeżyciem religijnym, osobistym i społecznym. Rodzina to także wigilia, wspólne spotkania, ale niektóre zwyczaje wiążą się bardzo ściśle z życiem osobistym człowieka; od narodzin do śmierci i pogrzebu.
Kiedy chłopiec wyrastał na młodzieńca słał swaty do panny na zmówiny. W czwartek z wybranym starostą wybierał się do panny na zrękowiny. Starosta ustalał z rodzicami młodych, co każde dostanie we wianie, gdzie będą mieszkać. Najwyżej za trzy tygodnie było wesele. W niedziele młody zapraszał drużbów i starostę, potem szli lub jechali do panny młodej. Gdzie ta ich przyjmowała śniadaniem. Po śniadaniu były tańce. Matka młodej wręczała młodemu koszulę, a starościna ubierała młodą. Matka w izbie przodem do obrazu rozkładała na podłodze białe prześcieradło. W czasie całej ceremonii starościna śpiewała z drużbami
"Uklęknij Marysiu na białej serwecie
proś Matki Boskiej o szczęśliwe życie, za swoje panieństwo
proś swoich rodziców o błogosławieństwo.
A chodźże mamusiu ze święcona wodą,
Poświęć pobłogosław, naszą parę młodą..."
Po pożegnaniu rodziców młodzi szli lub jechali do kościoła. Po drodze wszyscy śpiewali.
" Zajechali do kościoła i poklękali
z uczciwością, nabożeństwem ręce podali:
Śłubuję Ci aż do śmierci,
Dopomóżcie wszyscy święci,
I Ty Boże nasz..."
Po ślubie był obiad i kasza jęczmienna prażona z barszczem, kapusta z grochem i kasza jaglana z mlekiem. Wszyscy jedli z jednej miski na stole. Po obiedzie starościna zbierała na czepek, śpiewając prosiła każdego o datek.
Następnie młodej zdejmowano wianek, obcinano włosy i zakładano czepek
"przypatrzcie się wszyscy ludzie, jak wianeczek z głowy idzie,
przypatrzcie się wszystkie dzieci jak wianeczek z głowy leci..."
Młoda żegnała się z wiankiem
"...Mój wianeczku, jak mi cię żal,
na główce nie będziesz ciężał.
Teraz czepek gorzej cięży
Niż jabłuszko na gałęzi...
Tutaj można posłuchać przyśpiewki weselnej śpiewanej przez naszych uczniów.
Na drugi dzień były poprawiny, a potem przenosiny do nowego domu, w którym młodzi zamieszkiwali razem.
Kobieta w ciąży nie chwaliła się nią nikomu. Nie mogła ona "zapatrzeć się" na ogień, ani na zniekształconego człowieka, ani na nienaturalny kształt przedmiotów, bo dziecko takie się urodzić mogło. Nie wolno jej było chodzić pod drabiną, ani sznurami np. rozpiętymi do suszenia bielizny, bo dziecko może się udusić pępowiną. Jeśli o cokolwiek poprosiła każdy dawał jej to, bo inaczej przyjdą myszy i zniszczą. Jeśli ktoś rozgniewał ciężarną kobietę należało rozsypać za nią popiół. Miało to powstrzymać złe moce.
Po urodzeniu dziecka pierworódce zakładano poświęcony różaniec, w nogach łóżka kładziono butelkę z wodą święconą. Tydzień po urodzinach były chrzciny. Często babka- akuszerka chrzciła dziecko wodą tuż po narodzinach:
"Robosiu-bobosiu ja Cię chrzczę
niech Ci będzie Wojtuś"
Narodziny to tez przyjęcie do wspólnoty nowego potomka, pogrzeb to pożegnanie się z bliską osobą i wykluczenie jej ze wspólnoty.
W wieczór przed pogrzebem sąsiedzi zbierali się w domu zmarłego odmawiali wspólnie różaniec za duszę zmarłego. Wynosząc trumnę z domu należało, aby zmarły się z nim pożegnał, dlatego trumną trzy razy uderzano w próg. Ludzie odprowadzali trumnę do ostatniej figury poza wsią. Tam jeden z gospodarzy wygłaszał egzortę. Wspominał życie zmarłego jego zasługi, a czasem ganił jego tryb życia. Potem odbywała się stypa, na której dzielono majątek.
Zyczaj prawny- (z okolic Mstowa) Przed domem sołtysa wisiało lustro i na specjalnej półce umieszczano grzebień. Każdy, kto wchodził musiał przejrzeć się i uczesać, inaczej groziły mu 24 godziny aresztu gminnego.
Lucyna Włodarczyk