- "Dożynki
czyli Wereje
- Gdy u
gospodarza włościanina na własnem jego polu... kończą
żąć żyto, przy samym ostatku śpiewają:
- Dożynaj żytka
dożynaj, dożynaj
- Pana Jezusa
spomynaj, spomynaj
- A nasz
ghospodar ochwoczy, ochwoczy,
- wyżav żyteńko
bez noczy (przez noc, w oka-mgnieniu).
- Ałe nasz
susid łenywyj, łenywyj,
- maje szcze
żyta dwi nywy, dwi nywy.
- Nasza
ghospodyńa domuje (nie wychodzi z domu),
- a nam
pyrohy hotuje hotuje.
- A jakyji
pyrohy? Żytnyji ( z mąki świeżej, klejnej),
- szob buly
kopy klijnyji, klijnyji (zbite).
- Oj turbowały
sia zapoly (miejsca na snopki w stodole),
- szo
pustiuleńky stodoły, stodoły.
- Oj ne
frasujte sia zapoly, zapoly,
- budut
povnyji stodoły, stodoły.
- Na samym końcu
zostawiają niezżętą garść kłosów na polu; i tę nazywają
"boroda" (broda). Ma to być niby zaczątek i nasienie
przyszłorocznego zboża; - wtedy głaszczą i muskają tę brodę,
wyrywając z pomiędzy niej trawę i chwasty z ziemi, i śpiewają
do niej, na tęż nutę, pieląc:
- Chto tyji
borody ne pele, ne pele,
- tomu sia żyteńko
ne stele, ne stele.
- A chto tuju
borodu opele, opele,
- tomu sia żytko
rozstele, rozsele.
- Następnie
wykruszają w ręku ziarno z kłosów tej brody, grzebią ziemię
w temże miejscu rękami, rzucają w nią ziarno, niby zasiew;
zagarniają ziemię i równają, śpiewając:
- Wże-śmo
posijaly, pohoraly, pohoraly,
- bodajeśmo
na bezrok doczekaly, doczekaly.
- Przeplatając
śpiew uwagami prozą, jak to oni ciężko pracowali n.p.
Tach'em żał, żał, - ania mni ryky poterply (żął, aż mu ręce
ścierpły) i.t.p.
- Potem życzą
sobie wzajem i winszują. Wreszcie wracają do chaty śpiewając
przez drogę jak i w chacie przy sutszej wieczerzy i wódce:
- Juże na
polu wereje (pusto po zbożu, obżęto)
- juże sia
żytko nie chwieje, nie chwieje.
- Juże sia
wono nachwiało, nachwiało,
- puky na
nywi stojało, stojało.
- Na dworskim
łanie dożynając zboża, również zostawiają kłosy na brodę,
którą tak samo pielą, kruszą i sieją i tak samo śpiewają.
następnie kilka kobiet mężatek, wybierają dorodne kłosy
zbożowe, jagódki jarzębiny a niekiedy i orzechy, - i plotą z
tego najprostszy duży wianek zwykłej formy koła. Kobiety te
zowią się "prydanky" tak jak na weselu. Wtedy śpiewają:
- Perepylyczka
małyj ptach, małyj ptach
- po pod meżeju
(miedzą) litała, litała,
- i kołosońky
zberała, zberała,
- i w
snopoczky wizała, wizała
- i w kopońky
składała, składała.
- Poczem kładą
wianek na głowę dziewczyny przodownicy, która nie ma tu żadnego
właściwego po ludowemu nazwiska; zowią ją po prostu: mołoducha
so winok nese, i wracając z pola śpiewają:
- Oto wże
nasz pan [:ochwoczy:];
- wyżaw żyteńko
[:bez noczy:].
- A toj (n.p.)
Syczyńskyj [:łenywyj:],
- maje szcze
żyta [:dwi nywy:].
- Zbliżając
się do dworu, podnoszą głos znacznie, tak, aby z dala już
byli słyszani i śpiewają:
- Nasza pani
gospodyńa [:domuje:],
- nam horyłońku
[:hotuje:].
- Nam hotyłońka
[:je myły:]
- bo nas nywońka
[:ztumyła:] (zmęczyła).
- ne tak nywońka
[:jak łony:] (łany wielkie),
- bo
szerokyji [:zahony:].
- Przy bramie
dworskiej:
- Odpocznij
nam pane [:nowyj dwór:],
- nesemo tobi
[:z pola zbiór:].
- Wże-chmo
sia dobre [:zwywaly:] (zwijali),
- wże-chmo
żytońka [:dożaly:].
- A kola
drohy [:obłohy:] (ścierniska, ugory),
- hotuj nam
pane [:pyrohy:].
- A jakyji
pyroh? [:Pszennyji:],
- szob buly
kopońky [:klijnyji:] (zbite, gęste).
- A nasz
winoczok [:myhula:] (migający, błyszczący)
- nasza
Marysia (przodownica [:rohula:] (rogata, uwieńczona)
- Przyszedłszy
do dworu na podwórze:
- nie kryj się
się panie [:pred namy:],
- bo my cię
widzim [:oknami:].
- my się
pred tobą [:ne kryly:],
- jakeśmy na
niwę [:chodyły:]...
- Potem kładą
panu wianek na głowę, przodownica się z nim okręca, winszują
i życzą szczęścia i zdrowia, i uczęstowani przez pana
odchodzą.
- Wianek ten
zachowuje się na kołku w sieni, i gdy ma się zaczynać nowy
zasiew dworski, wykruszają z niego ziarna, i ziarnem tem najprzód
rolę obsiewać zaczynają."