Gody   #   Wielkanoc   #   Zielone Świątki   #   dożynki   #   pierzaki   #   andrzejki   #   ślub
 
Tradycja świętowania dożynek istniała w Brzeźnie "od zawsze". Przytaczamy opis obrzędów zanotowany przez Oskara Kolberga:
"Dożynki czyli Wereje
Gdy u gospodarza włościanina na własnem jego polu... kończą żąć żyto, przy samym ostatku śpiewają:
Dożynaj żytka dożynaj, dożynaj
Pana Jezusa spomynaj, spomynaj
A nasz ghospodar ochwoczy, ochwoczy,
wyżav żyteńko bez noczy (przez noc, w oka-mgnieniu).
Ałe nasz susid łenywyj, łenywyj,
maje szcze żyta dwi nywy, dwi nywy.
Nasza ghospodyńa domuje (nie wychodzi z domu),
a nam pyrohy hotuje hotuje.
A jakyji pyrohy? Żytnyji ( z mąki świeżej, klejnej),
szob buly kopy klijnyji, klijnyji (zbite).
Oj turbowały sia zapoly (miejsca na snopki w stodole),
szo pustiuleńky stodoły, stodoły.
Oj ne frasujte sia zapoly, zapoly,
budut povnyji stodoły, stodoły.
Na samym końcu zostawiają niezżętą garść kłosów na polu; i tę nazywają "boroda" (broda). Ma to być niby zaczątek i nasienie przyszłorocznego zboża; - wtedy głaszczą i muskają tę brodę, wyrywając z pomiędzy niej trawę i chwasty z ziemi, i śpiewają do niej, na tęż nutę, pieląc:
Chto tyji borody ne pele, ne pele,
tomu sia żyteńko ne stele, ne stele.
A chto tuju borodu opele, opele,
tomu sia żytko rozstele, rozsele.
Następnie wykruszają w ręku ziarno z kłosów tej brody, grzebią ziemię w temże miejscu rękami, rzucają w nią ziarno, niby zasiew; zagarniają ziemię i równają, śpiewając:
Wże-śmo posijaly, pohoraly, pohoraly,
bodajeśmo na bezrok doczekaly, doczekaly.
Przeplatając śpiew uwagami prozą, jak to oni ciężko pracowali n.p. Tach'em żał, żał, - ania mni ryky poterply (żął, aż mu ręce ścierpły) i.t.p.
Potem życzą sobie wzajem i winszują. Wreszcie wracają do chaty śpiewając przez drogę jak i w chacie przy sutszej wieczerzy i wódce:
Juże na polu wereje (pusto po zbożu, obżęto)
juże sia żytko nie chwieje, nie chwieje.
Juże sia wono nachwiało, nachwiało,
puky na nywi stojało, stojało.
Na dworskim łanie dożynając zboża, również zostawiają kłosy na brodę, którą tak samo pielą, kruszą i sieją i tak samo śpiewają. następnie kilka kobiet mężatek, wybierają dorodne kłosy zbożowe, jagódki jarzębiny a niekiedy i orzechy, - i plotą z tego najprostszy duży wianek zwykłej formy koła. Kobiety te zowią się "prydanky" tak jak na weselu. Wtedy śpiewają: 
Perepylyczka małyj ptach, małyj ptach
po pod meżeju (miedzą) litała, litała,
i kołosońky zberała, zberała,
i w snopoczky wizała, wizała
i w kopońky składała, składała.
Poczem kładą wianek na głowę dziewczyny przodownicy, która nie ma tu żadnego właściwego po ludowemu nazwiska; zowią ją po prostu: mołoducha so winok nese, i wracając z pola śpiewają:
Oto wże nasz pan [:ochwoczy:];
wyżaw żyteńko [:bez noczy:].
A toj (n.p.) Syczyńskyj [:łenywyj:],
maje szcze żyta [:dwi nywy:].
Zbliżając się do dworu, podnoszą głos znacznie, tak, aby z dala już byli słyszani i śpiewają:
Nasza pani gospodyńa [:domuje:],
nam horyłońku [:hotuje:].
Nam hotyłońka [:je myły:]
bo nas nywońka [:ztumyła:] (zmęczyła).
ne tak nywońka [:jak łony:] (łany wielkie),
bo szerokyji [:zahony:].
Przy bramie dworskiej:
Odpocznij nam pane [:nowyj dwór:],
nesemo tobi [:z pola zbiór:].
Wże-chmo sia dobre [:zwywaly:] (zwijali),
wże-chmo żytońka [:dożaly:].
A kola drohy [:obłohy:] (ścierniska, ugory),
hotuj nam pane [:pyrohy:].
A jakyji pyroh? [:Pszennyji:],
szob buly kopońky [:klijnyji:] (zbite, gęste). 
A nasz winoczok [:myhula:] (migający, błyszczący)
nasza Marysia (przodownica [:rohula:] (rogata, uwieńczona)
Przyszedłszy do dworu na podwórze:
nie kryj się się panie [:pred namy:],
bo my cię widzim [:oknami:].
my się pred tobą [:ne kryly:],
jakeśmy na niwę [:chodyły:]...
Potem kładą panu wianek na głowę, przodownica się z nim okręca, winszują i życzą szczęścia i zdrowia, i uczęstowani przez pana odchodzą.
Wianek ten zachowuje się na kołku w sieni, i gdy ma się zaczynać nowy zasiew dworski, wykruszają z niego ziarna, i ziarnem tem najprzód rolę obsiewać zaczynają."

Powyższe fotografie przedstawiają żniwa w Brzeźnie w II połowie XX wieku.

  

Mieszkańcy Brzeźna, pierwotnie należący do parafii Kamień (wieś oddalona o 10 km) rokrocznie wozili wieńce dożynkowe na uroczystości parafialne.

Były one wykonywane z materiałów tradycyjnych: kłosów, kwiatów i owoców. Miały bardzo różne kształty, począwszy od koła, poprzez koronę i krzyż. Wykonano również wieniec w formie kapliczki.

Młodzież, niosąca wieńce była ubrana w stroje specjalnie szyte na tę okazję. Szczególnie pięknie wyglądały dziewczęta.

 

 

 

 

 

 

 

 

O dożynkach pisały również poetki z Brzeźna - przykładem są wiersze:
 
Niesiemy plon
Dalej chłopcy i dziewczęta,
do zabawy, niwa zżęta,
legły już dojrzałe kłosy,
odstawmy na bok kosy,
niechaj zagrzmi pieśń godowa, 
staropolska, dożynkowa:
Plon niesiemy, plon.
Dalej chłopcy i dziewczynki
wianek wijcie na dożynki,
A misterna niech robota
Każdy kłos na wagę złota
Niech się święci pieśń wiankowa!
Staropolska, dożynkowa.
Plon niesiemy plon!
Dalej chłopcy i dziewczęta
Żwawo, raźno, niwa zżęta,
Legły już dojrzałe kłosy,
Odstawmy na bok kosy.
Teraz wspólnej pracy plon
wnieśmy w każdy próg i dom!
Jęczmień, pszenica i żyto,
Pozbierane z pola wszystko.
Prace żniwne zakończone,
Snopy w kopki ustawione.
Od najdalszych Polski stron
Wniesiem plon w ojczysty dom.
A gdy już kłosy w stodole
Będzie chleb na naszym stole.
Niechaj się dzisiaj święci on,
Dar rąk waszych - Boży plon!
Gdy stół wkoło zasiądziemy,
będą syci starzy, mali,
bośmy kłosy pozbierali
i w gościnny wnieśli dom
plon. dorodny, plon.
Michalina Borodej, 10 VIII 1974 rok
Dożynki (10 Sierpnia Św. Wawrzyńca)
Z bogatych swoich plonów uwiło lato wieniec
Dziś w korowodzie żeńców poświecił go Wawrzyniec.
A w tym bogatym wieńcu jest cały urok lata
Bo w nim się złoto kłosów z barwami kwiatów splata.
A więcej w nim jest kłosów a mniej barwnego ziela
Jak w życiu więcej pracy a mniej jest chwil wesela.
Dzisiaj się na dożynkach weselą młodzi żeńcy
Bo widzą że z ich pracy jest chleba coraz więcej.
A starzy wspominają jak się trudzili z kosą
I jak na ostrej ścierni pasali krowy boso.
Usiądźmy na ławeczce wspomnijmy trud sprzed laty
O trudach zapomnijmy, powspominajmy kwiaty.  
Izabela Balik, sierpień 1984 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielkie zasługi w dziedzinie organizowania dożynek i robienia wieńców miała Cecylia Mazurek. W jej domu znaleziono fotografię z odręcznym dopiskiem "1939 r." - prawdopodobnie jest to historyczne zdjęcie wykonane w Kamieniu na kilka dni przed rozpoczęciem II wojny światowej. Właścicielką wszystkich fotografii jest kuzynka Cecylii Mazurek - Ewa Szymczuk.

Od momentu utworzenia parafii w Brzeźnie w 1998 roku wieńce dożynkowe składane są w miejscowym kościele. Ostatnio, wykonywane przez członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Brzeźnie, biorą udział w dożynkach gminnych lub powiatowych. Są zgłaszane do gminnego konkursu na najpiękniejszy wieniec dożynkowy.