pisanki   #   rzeźby
 
Sztuka ludowa pełniła i nadal pełni funkcję estetyczną i użytkową. W Brzeźnie w wielu domach można znaleźć wytwory ważniejszych dziedzin ludowego rzemiosła artystycznego, takie jak: meble, drobne sprzęty domowe, ozdoby, kapy i haftowane obrusy. 
 
Sto lat temu tkanie materiału według opisu Oskara Kolberga wyglądało następująco: "Krosna tkackie domowe (warsztat) mają następujące części składowe: ramy krosien, stanowiące jakoby szkielet ich budowy, zowią się statywky, i mają 2 1/2 łokcie wysokości a przeszło 2 łokcie szerokości. Na wystających po ich bokach podpórkach zwanych ruczky opierają się liedy (pomiędzy które wchodzi berdo); liedy te są złożone z grubego, korytkowato wyżłobionego drąga i z wąskiej prostopadłej deszczki wchodzącej w to wyżłobienie, przyciskając w niem tkające się płótno, wówczas gdy utrzymane są snuzkami. 
Zbywacz, drążek poprzeczny, służy do zbijania gęstości tkanego płótna. Worotyłło jest to wałek nawijający na siebie płótno, jak znów nyczalnycia przędzę do jego tkania.
Przędza ta odwija się w robocie z małych ruchomych na swej osi obracających się kółek zwanych także ruczky. Przędza rozsnuta na pojedyncze nitki, przechodzi przez berdo, drabinkę złożoną z drobnych, płaskich jak zęby grzebienia drewienek zwanych trustky v triostky (dosłownie: trzcinki); oprawy ich poprzeczne po obu stronach zowią się bolcia, biulcia. Dolną część czyli podstawę mechanizmu stanowi podnoże, na którem opierają się nogi pracownicy, dopomagając ruchem swym do pośpiechu w robocie.
Driepaty znaczy czesać przędziwo na żelaznej szczotce (driepka).
Paczose, kłaki (paczesie), reszta krótszego przędziwa po zczesaniu.
Poczynok v. poczynek, wrzeciono nawinięte nićmi naprzędzonemi, lecz jeszcze nie motanemi.
Połka, pułka v. połok, jest to bryt, szerokość tkaniny (potocznie: ścierka).
Plotą np. sznurki u dwuze, u troze, u czetwero, u piutor-ze, semero (we dwoje, we troje, czworo, pięcioro i.t.d.) lub łączą cieńsze w jedno (jednostal). W częstszem atoli jest użyciu sznur gruby (hrubyj, hrubiznyj)."
 
Stanisława Dejneka, mieszkanka Brzeźna, jako jedna z niewielu osób, potrafi tkać różnobarwne chodniki i prząść na kołowrotku. Jeszcze do niedawna pracowała przy warsztacie tkackim, teraz czasami uczestniczy w pokazach przędzenia na kołowrotku w "Muzeum u Cioci Mazurkowej", opowiadając gwarą o dawnych obrzędach, zwyczajach i gospodarstwie domowym.
 
Przy warsztacie tkackim.
(wł. Maria Pawłowicz)

 

Stanisława Dejneka przy kołowrotku.
fot. Renata Górska
 
 
Chodnik w "Muzeum u Cioci Mazurkowej".
fot. Grzegorz Krysa
Teresa Lewińska, pracująca w bibliotece w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Brzeźnie oraz w Gminnej Bibliotece w Dorohusku (filia w Brzeźnie), w wolnych chwilach zajmuje się wyszywaniem i haftowaniem. Na temat swojego zamiłowania mówi: "Moja przygoda z wyszywaniem i haftowaniem zaczęła się, gdy miałam 18 lat. Początkowo wykonywałam różne ściegi szydełkowe obrębiając chusteczki do nosa. Potem zajęłam się wyszywaniem wzorem krzyżykowym poduszek. Poszukiwałam nowych i ciekawych wzorów. Ozdabiałam ubranka swoich dzieci haftem prostym, wyszywając zwierzątka muliną. Kiedy zetknęłam się z haftowaniem poduszek na firance - postanowiłam spróbować czegoś innego. Bardzo mi się to spodobało i „malowałam" igłą i nitką (muliną) różne wzory na obrusach, poduszkach i bieżnikach.
Praca ta bardzo mnie uspokaja i wycisza, lubię swoją pasję. Ścieg jest bardzo prosty lecz wymaga cierpliwości. Większość moich prac darowałam rodzinie lub znajomym. Mam nadzieję, że zdążę jeszcze w swoim życiu wykonać wiele ciekawych prac."
     
Teresa Lewińska i jej prace.
fot. Renata Górska
W gospodarstwach używa się koszy wyplatanych ręcznie  przez Eugeniusza Romaniuka, który tak o sobie opowiada: "Nazywam się Eugeniusz Romaniuk. Urodziłem się 4 grudnia 1931 roku w Brzeźnie. Szkołę podstawową ukończyłem w Brzeźnie w roku 1945. Od roku 1951 zacząłem prowadzić gospodarstwo rolne, w tym też roku ożeniłem się z Czesławą z Zielińskich, mamy czterech synów i dziewięcioro wnuków. Oprócz tego, że prowadziłem gospodarstwo, pracowałem w PKP, 7 lat w Chełmie i 28 lat w Dorohusku. Od 1982 roku jestem na emeryturze. Od 1960 roku w wolnych chwilach lubię wyplatać koszyki, jest to hobby, którego nauczyłem się od ojca (Jan Romaniuk) poprzez przyglądanie. Uplecenie koszyka zajmuje około 6 godzin. Lubię także grać na harmonii."
    
Eugeniusz Romaniuk i jego kosze.
fot. Renata Górska
Tworzeniem koszyczków i kielichów zajmuje się  również Krystyna Tworek, woźna w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Brzeźnie, która "wyplatania" przedmiotów ze sznurka konopnego nauczyła się od Genowefy Derkacz. Przepiękne koszyki powstają poprzez odpowiednie zszywanie wcześniej splecionych sznurkowych warkoczy.
Pani Krystyna należy do Koła Gospodyń Wiejskich w Wólce Okopskiej oraz jest współzałożycielką zespołu ludowego "Cykady". Swoje prace między innymi pokazywała na wystawie stroików świątecznych w Chełmskim Domu Kultury. 
        
 
Krystyna Tworek przy pracy.
fot. Renata Górska
 
Wśród twórców ludowych należy wymienić najstarszego z nich - Józefa Chmiela, ur. w 1906 r., do niedawna mieszkającego w Brzeźnie. Z drewna potrafił zrobić wszystko: od mebli takich jak szafy do małych toczonych świecznikówSiostra Józefa Chmiela - Izabela Balik pisała pisanki, przekazując te umiejętności swoim wnukom: Arkadiuszowi Prystupie i Ewie Szymczuk

          

Przedmioty z drewna wykonane własnoręcznie przez Józefa Chmiela - "Muzeum u Cioci Mazurkowej" w Brzeźnie.
fot. Grzegorz Krysa
Boże Narodzenie w kościele w Brzeźnie uświetnia szopka autorstwa Bartłomieja Piliszki, stojąca obok św. Jana Nepomucena, którego postać ponad sto lat temu wyrzeźbił Charyton Naumowicz. Święty Jan Nepomucen strzegł do niedawna wszystkich podróżnych stojąc w przydrożnej kapliczce. Obecnie patronuje spowiednikom i penitentom.