solistki   #   zespół dziecięcy   #   sukcesy   #   "Mamciu moja..."   #   "Chrzciny"
 
Tekst Jolanty Pawlak zamieszczony w broszurze pt. „34 Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych”, wydanej przez Wojewódzki Dom Kultury w Lublinie w 2000 roku:
 
Mamciu moja, maciu moja zróbcie mnie wesele
 
Zespół Śpiewaczy „Nadbużański Klon Zielony” z Zanowinia miłośnikom kazimierskiego festiwalu jest znany z pięknych pieśni weselnych. W swojej 25-letniej działalności artystycznej już trzeci raz jest laureatem Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. Warto zadać pytanie, co tak bardzo urzeka miłośników ludowych tradycji w prezentowanym przez zespół repertuarze?
Zanowinie to wieś leżąca w gminie Dorohusk, powiat chełmski, można powiedzieć na krańcu Polski, za wsią są tylko rozległe nadbużańskie łąki i graniczny Bug. Przeszło 55 lat temu przywędrowali tu przesiedleńcy zza Buga, dzisiejsi mieszkańcy wsi, którzy opuszczając swoje rodzinne wsie na Wołyniu zabrali stamtąd to najważniejsze – poszanowanie i umiłowanie rodzimej tradycji. Największym skarbem okazały się pieśni i zwyczaje, szanowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wszystkie swoje ważne nagrody, w tym „Złotą Basztę” otrzymały śpiewaczki z Zanowinia za prezentację pieśni weselnych. Bo też na Wołyniu wesela były najpiękniejsze, trwały wiele dni, to i śpiewać można było do woli, do korowaja, na rozplecinach, przy ukłonie, w drodze do ślubu, na oczepinach, „przedanach”, czy niespotykanych gdzie indziej „podziękowinach”, był też czas na przyśpiewki i tańce. Na XXXIII Festiwalu w Kazimierzu „Nadbużański Klon Zielony” zaprezentował pieśni weselne opowiadające o niełatwym życiu dziewczyny po uroczystościach ślubnych.
 
Pojdziesz Maryniu wżej du swikruchy
Będziesz du dnia wstawała
Krowy doiła chlib niesiła,
śluzami obliwała...  

O weselnych zwyczajach opowiadają widowiska obrzędowe przygotowane przez zespół „Zmówiny”, „Wyjazd Panny Młodej do ślubu”, „Sobota przed weselem”. Widowiska opowiadają o przygotowaniach, jakie były czynione przed samymi uroczystościami ślubnymi. Cykl tych przygotowań miał dać czas młodej dziewczynie na przygotowanie się do zmiany nie tylko swojej roli społecznej, ale zmiany całego życia, do czego długo i starannie była przygotowywana przez rodzinę bliższą i dalszą. O tych przygotowaniach opowiada też jedna z pieśni:

Chać Maryniu ze mno toj pogadamy z sobo
Boj wżej pójdziesz do świkruchy żeb ni było suromu.  
Dla śpiewaczek z Zanowinia te pieśni to nie tylko tradycja i zwyczaje, to wspomnienie własnej młodości, tak właśnie wyglądały ich własne wesela, te pieśni były śpiewane. Bowiem weselne zwyczaje i tradycje były bardzo długo żywe, niektóre przetrwały nawet do dnia dzisiejszego.
W rozmowach często powracają wspomnienia ludzi, którym zespół zawdzięcza swoje najpiękniejsze pieśni. Bo największą skarbnicą dawnych pieśni są dwie panie: Maria Snowalska i Katarzyna Kapelan. Z uwagi na wiek i kłopoty zdrowotne już nie śpiewają z zespołem, pełnią rolę najważniejszych konsultantów zespołu. Pieśni, które zespół chce zaprezentować na festiwalach i przeglądach muszą zdobyć ich „akceptację”, do tej pory w swojej ocenie jeszcze się nie pomyliły. Obecnie zespół śpiewa w następującym składzie: Józefa Stasiuk, Leokadia Prokopczuk, Maria Nadworska, Halina Sieniawska, Stefania Rulko, Weronika Babiarz. Dzięki trwającej już 25 lat promocji prowadzonej przez zespół, Zanowinie, mała wieś na uboczu znana jest tym wszystkim, którzy potrafią dostrzec piękno i wartości zanikającej kultury ludowej i pieśni, takich jak ta:
 
Mamciu moja, maciu moja zróbcie mnie wesele
Boj wżej w moim ogródeczku rozkwita się ziele,
W ogórdeczku, w ogródeczku ziele i kalina
Boj wżej jutro do nas zjedzie się toj cała rodzina.
 
Jolanta Pawlak”