Zespół  Pieśni i Tańca  Ziemi Chełmskiej jest najstarszym w naszym powiecie regionalnym zespołem - powstał w 1980 roku.  Działa pod kierunkiem Bożenny i Romana Jakubowiczów. Do zespołu należy grupa reprezentacyjna, młodsze grupy koncertowe, kapele i soliści. W jego skład wchodzą dorośli tancerze, młodzież i dzieci wychowane w szkółce tanecznej funkcjonującej przy zespole.
 
Zespół posiada różne wersje programów koncertowych, w których wykorzystuje dwadzieścia zestawów kostiumów do tańców narodowych i regionalnych. Dzięki swojej działalności stał się ambasadorem polskiego folkloru w całej Europie. Uczestniczy w światowych festiwalach folkloru, ma kontakty z Polonią, bierze udział w wydarzeniach artystycznych kraju i regionu. Szczyci się dyplomem Ministerstwa Kultury i Sztuki, często otrzymuje listy gratulacyjne.  Zespołowa izba tradycji jest pełna nagród, pamiątek z festiwali, tournee i koncertów. W 2005 roku zespół obchodził swoje dwudziestopięciolecie działalności artystycznej.
 
         
Zespół w regionalnych strojach  Ziemi Chełmskiej.
(fotografie pochodzą z folderów wydanych z okazji 15 i 20 lat istnienia zespołu)
 
    
Zespół prezentujący regionalne tańce  Ziemi Chełmskiej.
(fotografie zrobione podczas koncertu jubileuszowego z okazji 25 lat istnienia zespołu)
 
W swoim repertuarze ma między innymi następujące tańce chełmskie: polkę staroświecką, murawinę i reczkę, której opis wraz z nutami zamieszczono w książce Grażyny Dąbrowskiej pt. "W kręgu polskich tańców ludowych":
"Reczka albo hreczka (czyli - gryka) jest to taniec - zabawa podczas wesela. Uczestniczy w nim dowolna liczba osób, mężczyzn i kobiet. Wszyscy ujmują się za ręce tworząc jeden łańcuch - korowód. Na czele z lewej strony łańcucha staje drużba i prowadzi wszystkich dookoła izby, pośrodku której znajduje się ktoś z uczestników nie włączony do korowodu. Korowód otacza go otwartym kręgiem. Wszyscy idą akcentowanymi krokami w rytmie ćwierćnut, od czasu do czasu przytupując w rytmie polki. Tak obchodzą kilka razy izbę ze śpiewem, idąc w lewo (ze słońcem). W pewnej chwili drużba odwraca się i idzie w prawo (pod słońce), a z nim podąża koło, by po jakimś czasie znów zmienić kierunek.
W pewnym momencie osoba znajdująca się pośrodku podbiega do upatrzonej osoby w korowodzie (jeśli jest to mężczyzna - wybiera z kręgu kobietę, jeśli kobieta, to podchodzi do mężczyzny). Obydwoje ujmują się pod prawe ramię (za zgięte łokcie) i okręcają się w prawo (ze słońcem). Następnie zmieniają ręce: zahaczają lewe łokcie i krążą w drugą stronę. po okręceniu się w prawo i w lewo rozchodzą się i obydwoje jednocześnie dobierają sobie po jednej osobie do pary. Teraz dwie pary połączone ujęciem za zagięte łokcie okręcają się, jak to czyniła pierwsza para: w prawo za prawe łokcie. Po obrotach rozchodzą się i wszyscy dobierają po jednej osobie do pary itd. Dobieranie partnerek i partnerów z korowodu trwa dopóty, dopóki nikt w korowodzie nie zostanie, dopóki krążące pary nie wypełnią całej izby. Wówczas taniec zaczyna się od początku w taki sam sposób. Na środek wychodzi inny mężczyzna lub inna kobieta."
Oskar Kolberg, opisując wesele na Ziemi Chełmskiej, podaje dwa tańce:

"Drużba zdjąwszy z Młodych namitkę, którą ich nakrył (t. j. płótno lub prześcieradło), okręca nią następnie jej matkę i wyprowadza ją do tańca w około izby: jest to chodzony taniec (tutaj jakoby na powolnego obertasa zakrawający):

(Weselny ten taniec, wykonywa czasami drużba lub swaty z Młodą w sobotę jeszcze, a następnie i po obiedzie w niedzielę). Dwa razy wykręci się drużba z matką w tym tańcu: za trzecim zaś razem stanie przed Młodemi, a wtedy matka namitkę tę podrzuca znów ku Młodym mówiąc: daruju wam dit'ky bujana (buhaja)."

"Jeżeli wesele przybyło z drugiej wsi, i tam po ślubie i po karczmie nazad wraca, wtedy muzyka dojeżdżającym przygrywa marsza:"

 Kolberg zamieszcza również w swoim opracowaniu  polskie i rosyjskie przyśpiewki, na przykład:

Kalino, malino,
ty jagódko drobna,
- oj, powiedzieli ludzie
że ja malowana.
Oj nie malowana,
ani fryzowana,
oj, tylko u mamuli
ładnie wychowana.
Pod kaliną stała
kalinę łomała, -
oj chciała mnie zdradzić,
Zdradziła się sama.
 
Żebym była lepij
kaliną ja wzrosła,
niż ja nieszczęśliwa,
za taki mąż poszła!
Bo kaliną rosłszy,
byłabym bujała:
za taki mąż posłszy
będę ja płakała.
Oj chwileczkę prześpię,
godzinę przepłaczę
na moją mamulę,
co mię dała za cię.
 
Oj idzie Jaś, idzie,
widać go na górze,
przyprowadź go,
Boże, na moje podwórze.
Jach ja buła u bateńka,
ja chodyła czubateńka;
a jach poszła do swekruchy,
to objely czubok muchy.
Czorny-j hoczy mała
i na chłopciów mórhała;
pryjdy, pryjdy do chaty,
ne budesz żiełowaty;
dam tobi połotnońka
na biłu koszulinku.
 
Bodaj tebe diwczynońko
paralusz naruszyw;
naczeplałaś koralyków,
mene czert podkusyw.
Oj Boże mój jedyny,
oj na szczo mnie żenyty,
moja żóńka ladaszczo,
ne zdała sia ne na szczo.
 
Mene maty była y do domu honyła;
za jakuju pryczynu? za choroszu diwczynu.
 
Moja mamo pryznaju sia,
szo w Maksymku kochaju sia.
A za toje szom pryznała,
mama za Maksyma dała.
Horszczar bat'ko, horszczar maty,
Horszczarowy treba daty.
To za mysky, to za rynku,
treba daty wodrobynku.
 
Hoja, hoja, hoja!
Ide bydło z pola.
Napyła sia z ryczky,
pójdem na poryczky.