biografie   #   wiersze   #   proza   #   bajki i legendy   #   zagadki i fraszki 
modlitwy   #   rok   #   dom   #   matka   #   praca   #   wieś   #   ojczyzna   #   przyroda   #   uroczystości
 

Wiersze związane z obrzędami i zwyczajami świątecznymi

Z Nowym Rokiem
Słychać srebrzysty dźwięk janczarów
Nie patrząc na mróz i śnieżycę
Kuligiem jedzie Nowy Roczek
Wtulony w ciepłą baranicę.
W zamkniętej tajemniczej skrzyni
Trzysta sześćdziesiąt dni ma w darze
A co ujedzie trochę drogi
Jednemu z dni ulecieć każe.
A co nam dni te przynieść mogą
Na próżno łamać sobie głowy
Wierzymy że dużo nam dobrego
Przyniesie z nimi Roczek Nowy.
Czyste powietrze, czystą wodę
W upały chłodek w drzew zieleni
Słoneczną wiosnę, zbożne lato,
Ciepłe, pogodne dni jesieni.
Groźne i straszne słowo – Wojna
Niech zniknie z każdej ludzkiej mowy
Żeby był spokój w całym świecie
Daj nam to w darze Roczku Nowy.
Lecz my nie bądźmy też bezczynni
Czekając z nieba pomyślności
Bo darów tych nie otrzymamy
Bez pracy zgody i miłości.
I. Balik, styczeń 1987 r.
Idą, idą Trzej Królowie
Zajaśniała gwiazda złota
Na niebie.
Poznali ją Trzej Królowie
W potrzebie.
Wyruszyli w drogę długą,
Nieznaną,
Nieśli dary, mirrę, złoto
Dla Pana.
Dla Panicza nieśli dary
Niebieskiego,
Który stwórcą jest świata
Wszystkiego.
Który ludy z ciemności
Wywodzi,
Najpokorniej w lichej stajni się
Rodzi.
M. Borodej
Rzeki ruszyły
Na Świętego Grzegorza
Pójdą rzeki do morza
Pójdą z szumem a pójdzie ich sto
Na ich falach wzburzonych
Niech z Ojczyzny skłóconej
Spłynie krzywda i gorycz i zło.   
Niech wyniosą te rzeki
W świat bezludny daleki
I zatopią w głębinie gdzieś mórz
Wszystkie swary i żale
Niech w Niej kwitną wspaniale
Klomby białych i czerwonych róż.
Izabela Balik, marzec 1980
Kto pojmie?
Na Świętego Grzegorza
Idzie zima do morza,
Płyną lody w poszumie.
Kto je pojmie, zrozumie?
Rzeki płyną wezbrane,
Pędzą lody zziajane,
Biją fale spienione,
Syczą w biegu spłoszone.
Na tym ziemskim padole
Przemoc czasu, swawole.
Wiara ducha zawiła.
Mgłą się miłość okryła,
Duma, pycha szalona,
Złudna duszy zasłona,
Skrajna nicość w tej mierze
Chuci składa w ofierze.
Wynijdź słonko zza chmury,
Gdy dzień smętny, ponury,
Cichy lament w żywiole
Na tym ziemskim padole.
Góry, nieba wysokie,
Oceany głębokie 
Weźcie złudę bezsenną,
Radość dajcie promienną,
Dajcie uśmiech na twarzy,
Miłość Boską bez skazy.
Taką miłość gorącą,
Jak pochodnie płonąca,
By czułością pałała,
Zimne serca ogrzała,
Duszpasterzu kochany,
Lud ten wierny, zebrany,
Pragnie Bożym nakazem
Iść Twym śladem, rozkazem.
Trzodę prowadź z godnością,
Zdrowiem i pomyślnością
Do Jezusa miłego,
Raju życia wiecznego!
M. Borodej, 10 marca 1978 rok
Imieniny świętego Józefata
Na świętego Józefata
Marzec dziwne figle płata.
Po rozmokłych polach chodzi
I błotnistych łąkach brodzi.
Nachmurzony deszczem siecze,
Białą płachtę przyoblecze.
Przedwiośnie? A wkoło zima.
Któż ludkowie to wytrzyma?
Oj, by szybciej była wiosna,
uśmiechnięta i radosna,
By już boćki przyleciały
I żabki zarechotały.
Niech na święte Zwiastowanie
Bociek na swym gnieździe stanie.
I niechaj nam zaklekoce,
W stawie żabki zarechoczą.
By zakwitły już kaczeńce,
Kwiatów było jak najwięcej!
By słowiki zakwiliły w maju,
Kukułeczka zakukała.
Żeby było tak jak w raju.
By się ziemia radowała,
By się wszystek świat radował
I wzajemnie umiłował.
Te życzenia, pozdrowienia,
Na słońca złotym promieniu
Braciszkowi, co się zowie,
ślą Borodejowie.

M. Borodej, 19 marca 1998

SOBÓTKA
 
Hej! Sobótka! Sobótka!
Długi dzionek, a noc krótka!
W noc Kupały, Kupaleńki,
Śpiewaj, tańcuj, Jagusieńko!
Dzień jest długi, nocka krótka,
Świętojańska dziś Sobótka!
Dalej żywo dookoła!
Boć to nocka Kupałowa!
Hej! Kupało! Światowidzie!
Kiedy mój kochany przyjdzie?
Gdzie przebywa wymarzony?
Patrzysz na wsze świata strony.
Patrzysz, ale nic nie widzisz!
I nie mówisz, o la Boga!
Cóż mam począć ja nieboga?
Wiem, dlaczego ty nie mówisz,
Ty na pawdę nie rozumiesz!
Głazem jesteś i bez duszy,
Żadna prośba cię nie wzruszy.
Hej! Chłopaki i dziewczęta!
Kto ma serce, wolę ducha,
Niech Kupałę zapamięta,
A mojej rady posłucha.
Z miłością i czystym sercem
Pobierzemy się za ręce,
Na kwiecistą biegnąc łączkę,
Wypłoszymy szare zajączki,
Nazbieramy naręcz kwiatów,
Rumianków, maków, bławatków.
Uwijemy z nich wianuszki
I puścimy je na wodę.
Na wolność i na swobodę
A czyj wianek jaśnieć będzie
Znak, że płynie w imię Boż,
Temu szczęście będzie sprzyjać,
Świecić będą jasne zorze.
Płyną wianki krajem Bugu,
Od się do się każdy mruga.
I tańcują w pobok siebie
Jakby aniołowie w niebie.
Panny, chłopcy się radują,
Losu swego nie pojmują.
Kto wie? Jaka dola czyja,
Komu szczęście więcej sprzyja.
Mówią ludzie: szczęście czeka.
Czeka ale na człowieka!
Płyń wianuszku mój ruciany,
Gdzie mój luby, ukochany.
A po trzeciej już niedzieli,
Spraszaj drużki na wesele!
M. Borodej, 24 VI 1990 rok
 
Świętojańska noc
A Świętojańską nocą w dalekim głuchym lesie
Zakwita kwiat paproci co szczęście ludziom niesie.
Gdy ktoś po wielu trudach odnajdzie owo kwiecie
To ponoć najszczęśliwszym człowiekiem będzie w świecie.
Jest także inne szczęście głosi legenda stara
A są nim trzy siostrzyce – Nadzieja, Miłość, Wiara.
I szukać go nie trzeba w dalekiej leśnej głuszy
Bo mieszkać ono może w każdej człowieczej duszy.
I każdy zwykły człowiek ma swoje szczęście blisko
Jeżeli tym trzem siostrom w swym sercu da siedlisko.
A czar tych trzech siostrzyczek tak życie mu ozłoci
Jakby w zanadrzu nosił cudowny kwiat paproci.
Izabela Balik, czerwiec 1984 r.
W Październiku
Przysłowie  mówi – Święta Urszula
Po naszych polach perły roztula
A w tych perełkach blaski tęczowe
Zapala słońce Październikowe.
Na dni powszednie, zwyczajne, szare
Jesień narzuca barwną kotarę
A mgły welonem ranki otula
Jesienna Pani – Święta Urszula.
Z drzew opadają złociste liście
Rankiem na trawie szron lśni srebrzyście
I ziemię całą do snu otula
Jak dobra matka – Święta Urszula.
Izabela Balik, październik 1985 r.  
Dzień Zmarłych
Za oknem dzień wstaje ospały i blady
Jak z ciężkiej dźwignięty choroby
To dzień tych, co od nas odeszli na zawsze
Dzień smutku i wielkiej żałoby.
Weź kwiaty mój synku ja wezmę światełka
I z ludźmi pójdziemy w tę stronę
Gdzie widać rząd krzyży i nagie gałęzie
...a były niedawno zielone.
Na grobach złóż kwiaty ja znicze zapalę
Poślemy do Boga westchnienie
Za trudy żywota niech da im spoczynek
I dobre u ludzi wspomnienie.
Dzień Zmarłych się kończy
Na krzyże i groby
Już wieczór swe cienie nakłada
I znicze już gasną
Na grobach dym siny
Wiruje jak duchów gromada.
Izabela Balik, listopad 1986 r.