biografie   #   wiersze   #   proza   #   bajki i legendy   #   zagadki i fraszki
 
W książce „Ziarna wiecznej nadziei. Antologia ludowej poezji metafizycznej i religijnej”, (Lublin 1994), która zawiera utwory pochodzące z konkursów poezji religijnej organizowanych w latach 1987-1990 przez Referat d/s Kultury Chrześcijańskiej Wydziału Duszpasterstwa Kurii Diecezjalnej w Lublinie, w notach biograficznych można przeczytać:  
„IZABELLA BALIK
ur. w 1916 r. we wsi Kielnarowa, w pow. rzeszowskim; w rodz. chłopskiej. Ukończyła 4 oddziały szkoły  powszechnej.  Pracowała na  roli.  Mieszkała: 22-174 Brzeźno, gm. Dorohusk, woj. Chełm Lubelski. Zmarła w 1990 roku.”  
    
Izabela Balik 
(wł. Ewa Szymczuk).
Kolejny życiorys poetki zamieszczony jest w zbiorze "Zostaje ślad. Antologia literatury ludowej Ziemi Chełmskiej", opracowanym przez Zbigniewa Okonia i wydanym przez Starostwo Powiatowe w Chełmie w 2001 roku:
 
"Izabela Balik, z domu Chmiel, ur. 3 X 1916 w. we wsi Kielnarowa (powiat rzeszowski), zm. 13 IX 1990 r. w  Brzeźnie (powiat chełmski). Ukończyła 4 klasy szkoły powszechnej. Od 1921 r. mieszkała w Brzeźnie, gdzie ojciec jej kupił resztówkę folwarku. W 1934 r. wyszła za mąż. Po śmierci męża w 1960 r. sama prowadziła gospodarstwo rolne. Pisała wiersze, fraszki, wspomnienia (od 1980 r.), których nie publikowała w prasie. Zajmowała się także malowaniem pisanek z motywami rzeszowskimi. Należała do Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej. Została odznaczona Brązowym Medalem S. Brzozowskiego..."

Izabela Balik pisała wiersze, rymowane życzenia, bajki dla dzieci, opowieści historyczne. W swoich wierszach w prostych, płynących z serca słowach, opisywała najbliższą przestrzeń, otaczającą jej dom rodzinny. Mimo, że nie urodziła się w Brzeźnie, ukochała Ziemię Chełmską, czego dawała nieraz wyraz w swoich utworach. Z jej wierszy, jak z kart powieści historycznej, można dowiedzieć się wielu rzeczy na temat wydarzeń, mających miejsce w przeszłości. Z kronikarską dokładnością poetka rejestrowała w swoich strofach uroczystości dożynkowe, zwyczaje i obrzędy religijne, święta kościelne, opisywała otwarcie Domu Kultury w Brzeźnie, a także najważniejsze bieżące wydarzenia z życia mieszkańców i uroczyste chwile rodzinne. W zapisanych drobnym maczkiem zeszytach, oprócz przepisów na smaczne ciasta, znajdują się barwne opisy okolicznej przyrody, satyry polityczne i erotyki, a także utwory zawierające jej osobiste wspomnienia i przemyślenia.

Wiersze Izabeli Balik nie są znane szerszemu gronu czytelników – w większości nie były publikowane. Wynikało to z jej poczucia skromności i z powodów, dla których pisała – bardziej dla siebie, niż dla kogokolwiek innego. Kilkakrotnie jednak wysyłała swoje utwory na różnego rodzaju konkursy literackie, otrzymując za nie wyróżnienia. Izabela Balik nie należała do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, ale często uczestniczyła w spotkaniach poetów ludowych regionu chełmskiego. Brała również udział w konkursach na najpiękniejsze pisanki, organizowanych przez Wojewódzki Dom Kultury w Chełmie.

A oto życiorys pisany własnoręcznie przez poetkę:
"Izabela Balik, 22-174 Brzeźno
Mój życiorys
Urodziłam się w 1916 r. w Kielnarowej koło Rzeszowa jako szóste dziecko w chłopskiej rodzinie. Ojciec, człowiek rozumny i przedsiębiorczy, nie widząc tam przyszłości dla dzieci, sprzedał małe, ale zadbane gospodarstwo i w roku 1921 kupił na Lubelszczyźnie w powiecie chełmskim obszarowo większą, choć zdewastowaną resztówkę folwarku Brzyzno (obecnie Brzeźno).
W trzy miesiące po osiedleniu się na nowym miejscu naszą rodzinę spotkała straszna tragedia. W Brzeźnie panowała epidemia tyfusu przywleczonego z Rosji przez tak zwanych „bieżeńców”. Kolejno w ciągu paru tygodni zmarli: najpierw matka, potem ojciec i dwie siostry.
Najstarszy brat, którego ojciec, kosztem całej rodziny wykształcił, był wówczas na pierwszej posadzie nauczyciela w miejscowości Wysoko-Litewskie koło Brześcia. Z powodu zaistniałej sytuacji musiał porzucić pracę zawodową, zaopiekować się pozostałym rodzeństwem (miałam wtedy cztery lata, siostra  lat czternaście, a brat  lat szesnaście) i zająć gospodarstwem.
Gdy skończyłam 7 lat, zaczęłam chodzić do czterooddziałowej szkółki w Brzeźnie. Już w pierwszej klasie umiałam płynnie czytać, bo braciszek widząc, że lubię oglądać kalendarze, nauczył mnie tej sztuki w wieku sześciu lat. Czytanie jest pasją mojego życia od najmłodszych lat.
W roku 1925 spotkało nas nowe nieszczęście. Wskutek ciężkiej pracy, zmartwień i biedy, zmarł na gruźlicę nasz opiekun, kochany brat.
W rok po jego śmierci wyszła za mąż starsza siostra. I tak chowaliśmy się u niej. Szwagier był człowiekiem ponurym, skąpym i niezmiernie pracowitym. Gnał nas do pracy, ale i siebie nie oszczędzał i po paru latach dźwignął zrujnowaną gospodarkę.
Mając osiemnaście lat wyszłam za mąż. Gospodarzyliśmy na 10 hektarach ziemi, a mąż dorywczo pracował w młynie. Urodziły nam się dwie córki i syn. Mąż brał udział jako żołnierz w kampanii wrześniowej 1939 roku, ale szczęśliwie wrócił. Okupację, pomimo, że mieszkaliśmy między Ukraińcami i Wolksdojczami, jakoś przeżyliśmy.
W 1960 roku mąż zmarł nagle na zawał. Zostałam na gospodarstwie z dwunastoletnią córką, bo starsza córka i syn mieli już własne rodziny. Było bardzo ciężko, gdyż były to czasy obowiązkowych dostaw i szykanowania indywidualnych rolników. Pomimo, że byłam wdową z nieletnią córką, nie dano mi żadnej ulgi.
W 1963 roku wyszłam powtórnie za mąż, gdyż prowadzenie gospodarstwa bez gospodarza było w tych warunkach nad moje siły.
Obecnie już jesteśmy na skromnej rencie, bo po osiągnięciu wieku emerytalnego zapisałam gospodarstwo córce. Mamy działkę przyzagrodową, trochę żywiny i byłoby dobrze dożywać, ale mnie gwałtownie psuje się wzrok –lekarze uznali, że to katarakta. Coraz gorzej służą mi pokręcone reumatyzmem ręce.
Jeszcze w szkółce pisałam nieporadne wiersze historyczne, a potem - na prośbę bliskich - wiersze okolicznościowe. Kilka razy brałam udział w konkursach. Otrzymałam za wiersze nagrodę i wyróżnienia, mam parę dyplomów, ale najbardziej lubię pisać dla siebie, jeżeli coś mnie poruszy.
Teraz tylko proszę, abym przed śmiercią się długo nie męczyła i nie leżała, i nie była udręką dla swoich najbliższych...”  
   
Fragment rękopisów Izabeli Balik: życiorys, zapisek na temat rośliny i wiersz pt. "Wiązanie Imieninowe"
(wł. Ewa Szymczuk).