- Kolejny
życiorys poetki zamieszczony jest w zbiorze "Zostaje ślad.
Antologia literatury ludowej Ziemi Chełmskiej", opracowanym
przez Zbigniewa Okonia i wydanym przez Starostwo Powiatowe w Chełmie
w 2001 roku:
-
- "Izabela
Balik, z domu Chmiel, ur. 3 X 1916 w. we wsi Kielnarowa (powiat
rzeszowski), zm. 13 IX 1990 r. w Brzeźnie (powiat chełmski).
Ukończyła 4 klasy szkoły powszechnej. Od 1921 r. mieszkała w
Brzeźnie, gdzie ojciec jej kupił resztówkę folwarku. W 1934
r. wyszła za mąż. Po śmierci męża w 1960 r. sama prowadziła
gospodarstwo rolne. Pisała wiersze, fraszki, wspomnienia (od
1980 r.), których nie publikowała w prasie. Zajmowała się
także malowaniem pisanek z motywami rzeszowskimi. Należała do
Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej. Została
odznaczona Brązowym Medalem S. Brzozowskiego..."
Izabela Balik
pisała wiersze, rymowane życzenia, bajki dla dzieci, opowieści
historyczne. W swoich
wierszach w prostych, płynących z serca słowach, opisywała
najbliższą przestrzeń, otaczającą jej dom rodzinny. Mimo,
że nie urodziła się w Brzeźnie, ukochała Ziemię Chełmską,
czego dawała nieraz wyraz w swoich utworach.
Z jej wierszy, jak z kart
powieści historycznej, można dowiedzieć się wielu rzeczy
na temat wydarzeń, mających miejsce w przeszłości. Z
kronikarską dokładnością poetka rejestrowała w swoich
strofach uroczystości dożynkowe, zwyczaje i obrzędy
religijne, święta kościelne, opisywała otwarcie Domu
Kultury w Brzeźnie, a także najważniejsze bieżące
wydarzenia z życia mieszkańców i uroczyste chwile
rodzinne. W zapisanych
drobnym maczkiem zeszytach, oprócz przepisów na smaczne
ciasta, znajdują się barwne opisy okolicznej przyrody,
satyry polityczne i erotyki, a także utwory zawierające jej
osobiste wspomnienia i przemyślenia.
Wiersze
Izabeli Balik nie są znane szerszemu gronu czytelników – w
większości nie były publikowane. Wynikało to z jej
poczucia skromności i z powodów, dla których pisała –
bardziej dla siebie, niż dla kogokolwiek innego. Kilkakrotnie
jednak wysyłała swoje utwory na różnego rodzaju konkursy
literackie, otrzymując za nie wyróżnienia.
Izabela
Balik nie należała do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, ale
często uczestniczyła w spotkaniach poetów ludowych regionu
chełmskiego. Brała również udział w konkursach na
najpiękniejsze pisanki, organizowanych przez Wojewódzki Dom
Kultury w Chełmie.
- A oto życiorys
pisany własnoręcznie przez poetkę:
- "Izabela
Balik, 22-174 Brzeźno
- Mój życiorys
- Urodziłam się
w 1916 r. w Kielnarowej koło Rzeszowa jako szóste dziecko w chłopskiej
rodzinie. Ojciec, człowiek rozumny i przedsiębiorczy, nie widząc
tam przyszłości dla dzieci, sprzedał małe, ale zadbane
gospodarstwo i w roku 1921 kupił na Lubelszczyźnie w powiecie
chełmskim obszarowo większą, choć zdewastowaną resztówkę
folwarku Brzyzno (obecnie Brzeźno).
- W trzy miesiące
po osiedleniu się na nowym miejscu naszą rodzinę spotkała
straszna tragedia. W Brzeźnie panowała epidemia tyfusu
przywleczonego z Rosji przez tak zwanych „bieżeńców”.
Kolejno w ciągu paru tygodni zmarli: najpierw matka, potem ojciec
i dwie siostry.
- Najstarszy
brat, którego ojciec, kosztem całej rodziny wykształcił, był
wówczas na pierwszej posadzie nauczyciela w miejscowości
Wysoko-Litewskie koło Brześcia. Z powodu zaistniałej sytuacji
musiał porzucić pracę zawodową, zaopiekować się pozostałym
rodzeństwem (miałam wtedy cztery lata, siostra
lat czternaście, a brat
lat szesnaście) i zająć gospodarstwem.
- Gdy skończyłam
7 lat, zaczęłam chodzić do czterooddziałowej szkółki w Brzeźnie.
Już w pierwszej klasie umiałam płynnie czytać, bo braciszek
widząc, że lubię oglądać kalendarze, nauczył mnie tej sztuki
w wieku sześciu lat. Czytanie jest pasją mojego życia od najmłodszych
lat.
- W roku 1925
spotkało nas nowe nieszczęście. Wskutek ciężkiej pracy,
zmartwień i biedy, zmarł na gruźlicę nasz opiekun, kochany
brat.
- W rok po jego
śmierci wyszła za mąż starsza siostra. I tak chowaliśmy się
u niej. Szwagier był człowiekiem ponurym, skąpym i niezmiernie
pracowitym. Gnał nas do pracy, ale i siebie nie oszczędzał i po
paru latach dźwignął zrujnowaną gospodarkę.
- Mając osiemnaście
lat wyszłam za mąż. Gospodarzyliśmy na 10 hektarach ziemi, a mąż
dorywczo pracował w młynie. Urodziły nam się dwie córki i
syn. Mąż brał udział jako żołnierz w kampanii wrześniowej
1939 roku, ale szczęśliwie wrócił. Okupację, pomimo, że
mieszkaliśmy między Ukraińcami i Wolksdojczami, jakoś przeżyliśmy.
- W 1960 roku mąż
zmarł nagle na zawał. Zostałam na gospodarstwie z dwunastoletnią
córką, bo starsza córka i syn mieli już własne rodziny. Było
bardzo ciężko, gdyż były to czasy obowiązkowych dostaw i
szykanowania indywidualnych rolników. Pomimo, że byłam wdową z
nieletnią córką, nie dano mi żadnej ulgi.
- W 1963 roku
wyszłam powtórnie za mąż, gdyż prowadzenie gospodarstwa bez
gospodarza było w tych warunkach nad moje siły.
- Obecnie już
jesteśmy na skromnej rencie, bo po osiągnięciu wieku
emerytalnego zapisałam gospodarstwo córce. Mamy działkę
przyzagrodową, trochę żywiny i byłoby dobrze dożywać, ale
mnie gwałtownie psuje się wzrok –lekarze uznali, że to
katarakta. Coraz gorzej służą mi pokręcone reumatyzmem ręce.
- Jeszcze w szkółce
pisałam nieporadne wiersze historyczne, a potem - na prośbę
bliskich - wiersze okolicznościowe. Kilka razy brałam udział w
konkursach. Otrzymałam za wiersze nagrodę i wyróżnienia, mam
parę dyplomów, ale najbardziej lubię pisać dla siebie, jeżeli
coś mnie poruszy.
- Teraz tylko
proszę, abym przed śmiercią się długo nie męczyła i nie leżała,
i nie była udręką dla swoich najbliższych...”
- Fragment rękopisów
Izabeli Balik: życiorys, zapisek na temat rośliny i wiersz pt.
"Wiązanie Imieninowe"
- (wł. Ewa
Szymczuk).
|