- Prawosławni
mieszkańcy Brzeźna posiadali niedużą cerkiew filialną
(parafia Świerże, później Pławanice), usytuowaną w centrum
wsi. Przed rokiem 1875, tzn. przed kasatą unii, była to świątynia
greckokatolicka. Została ona zburzona w 1938 roku w czasie
akcji pacyfikacyjnej. Na jej miejscu ustawiono murowany pomnik
(rodzaj kapliczki słupowej), który zniszczono po 1944 roku. W
Brzeźnie istnieje również cmentarz,
założony w 1934 roku, usytuowany w polu, na zachód od wsi, na
środku którego stoi krzyż benedykcyjny.
Na cmentarzu zachował się dość bogaty starodrzew złożony z
lip i jesionów.
-
- Oskar Kolberg
pisze:
- ,,Liczne po
siołach cerkiewki, malowniczy nieraz swą prostotą
przedstawiają obrazek. Cerkiewka taka, kryta dranicami lub słomą,
z drzewa zbudowana, ocieniona najczęściej staremi lipami lub
brzozami, wewnątrz z wielką prostotą przystrojona, jest
miejscem święcenia uroczystych epok w życiu wieśniaka i węzłem
łączącym go ze Stwórcą. Opodal cerkwi, wśród łanów zboża,
widnieją zwykłe jej towarzyszki mogiłki, z mnóstwem krzyżów
i krzyżyków, tych jedynych, a krótkotrwałych pomników na
grobach wieśniaczych’’.
- W
innem miejscu mówi Kunicki ,,Każda prawie z większych wiosek
wschodniej części Podlasia, posiada cerkiew, która w dość
malowniczem zazwyczaj położeniu, miły i charakterystyczny
wiejskiego kościółka przedstawia obrazek. Cerkiewka taka,
dranicami kryta, z kopułą blaszaną i dużym promienistym krzyżem
u wierzchu, kryje się zwykle w cieniu odwiecznych lip lub w
gaju płaczących brzóz, rosnących na oparkanionym cmentarzu.
Wnętrze jej podobnież bywa skromne i pełne prostoty. Pośrodku
stoliczek z krzyżem, który pobożni wchodząc całują; na ołtarzach
i ścianach obrazy skromnego pędzla; w lichtarzach cynowych żółte
woskowe świece; osłony z pstrych wiejskich chustek, jako dary
pobożnych wieśniaczek, - słowem, wszystkie przybory i ozdoby
największą tchną prostotą.’’

- Kapliczka na
cmentarzu prawosławnym w Brzeźnie z 1934 roku.
- fot. 1 i 2
Maria Kowalska, fot. 3 i 4 Renata Górska
- Obecnie
mieszkańcy Brzeźna należą do parafii w Chełmie. W 2001
roku na cmentarzu wybudowano maleńką cerkiewkę, która jest
pierwszą po II wojnie światowej wybudowaną prawosławną świątynią
na Ziemi Chełmskiej.
- Kaplica
na cmentarzu
prawosławnym
w Brzeźnie
usytuowana jest
częścią ołtarzową
w kierunku wschodnim, w bezpośrednim sąsiedztwie starej,
drewnianej kaplicy przeznaczonej do rozbiórki.
-
-
- Krzyże
na cmentarzu prawosławnym.
- fot.
Ariel Sawicki
- Być może
cerkiewki jak i cmentarza strzegł kiedyś cerkiewny dziad, o
którym Oskar Kolberg tak opowiada:
- „Stróżem
ciągłym cerkiewki jest zwykle dziadek kościelny. Oprócz
dijaka i kilku a czasem kilkunastu bratczyków, jest on najbliżej
z cerkwią związany i najważniejszą w służbie kościelnej
figurą. Stary Wasyl, którego cała wioska, ba, cała parafia
swym kumem i bat’kiem nazywa, za młodu bywalec po świecie,
bo chodził kilka razy do Dgańska na plisa (do Gdańska na
flisa), gdy mu gospodarstwo jakoś nie szło, żona umarła, a
dzieci rozsypały się po szerokim świecie – chatę i grunt
sprzedał, brodę zapuścił i postanowił dokończyć życia,
pilnując cerkwi starej cerkwi, w której rodzice go
ochrzcili, gdzie ślub brał, i gdzie modlić się przywykł
co niedziela i święto. A tak ukochał tę cerkiew swoję i
starego proboszcza, tak przywykł do tego szumu lip
odwiecznych, splatających swe konary po nad dachem kościelnym,
i do odgłosu rozbitych dzwonów dzwonnicy, które codziennie
swą ręka poruszał, że obsługi swe pełnił z prawdziwem
zamiłowaniem, i dobrze i spokojnie żyć mu tam było. On
codziennie okurzał i zamiatał cerkiewkę, zapalał świece,
służył do Mszy św., dzwonił w sygnaturkę i na Anioł Pański
wieczorem, zapalał kadzidło, krzyż nosił na processyi, lub
z pogrzebem na mogiłki. Latem, a nawet i zimą, mieszkał w
przedsionku cerkiewnym, popod dzwonami, gdzie na tapczanie za
drzwiami sypiał. Gdy go było spytać, czy mu nie strach tak
samemu w cerkwi noce przebywać, odpowiadał: „A i czegoż
ja się mam bać? Czasem to nawet i z umarłym, którego
stawiają tu się prześpię: wtenczas przeżegnam się, ta i
śpię dobrze i nic.” – Najwięcej roboty dla Wasyla, gdy
prażnik czyli odpust w cerkiewce, wówczas zakrętu i zachodu
wiele i wtedy tembardziej stara się, aby cerkiew była
czysta, odświeżona i o ile być może ozdobna, żeby
dobrodziej się na co nie skrzywił, a nabożeństwo szło
porządnie i uczciwie. Wieczorami latem w dnie powszednie, gdy
wszystko w cerkwi uporządkuje, gdy przedzwoni na Anioł Pański,
siada zwykle na schodkach wchodowych cerkwi, i słuchając
szumu lip i skrzeku żabek na poblizkich moczarach, wspomina
sobie lata ubiegłe, i krewnych i kumów, których już tylu
powyprowadzał na mogiłki. Toć i on sam wkrótce tam się
wybierze: więc wspomnienia swe kończy cichą modlitwa za
umarłych.”
|