----------------------------------------------------------------
OBRZĘDY, WIERZENIA I ZABIEGI
MAGICZNE
----------------------------------------------------------------
-
Obrzędy
-
Wierzenia magiczne
OBRZĘDY
Silnym przeobrażeniom i zmianom ulegały zwyczaje
i obrzędy ludowe. Obecnie wiele z nich zachowane jest dzięki
działalności zespołów folklorystycznych, zajmujących się
utrwalaniem tradycji związanych z życiem mieszkańców terenu
Białej.
Ze świętami Bożego Narodzenia wiąże się
utrzymujący się nadal na ziemiach wieluńskich
zwyczaj kolędowania. Kolędnicy zatrzymywali się pod oknem
gospodarzy i śpiewali kolędy. Gospodarz wychodził na próg i
dawał chłopcom drobną zapłatę.
W
Poniedziałek Wielkanocny
ciągle powszechnym zwyczajem jest polewanie wodą.
  Przed
pasterką domy nawiedzają
wiliorze. Utrzymuje się jeszcze w niektórych wsiach zwyczaj
zamalowywania okna wapnem w domu, w którym panna młoda jest na
wydaniu.
W
noc sylwestrową młodzi
chłopcy robią niekiedy przeróżne psikusy, polegające np. na
wciągnięciu wozu lub furtki na kalenicę dachu domu lub stodoły.
Często zamieniano między sąsiadami furtki i bramy.
Przed wykopaniem studni
gospodarz najmował różdżkarza, który przy pomocy wierzbowych
gałązek poszukiwał żyły wodnej. W miejscu, którym poczuwał
największą siłę ściągania żyły, studniarz kopał studnię.
Nabożeństwa majowe-
odbywają się przy krzyżach i kapliczkach. Wierni ubierają dzieła
kultu kwiatami i wstążkami. Śpiewają pieśni oraz odmawiają
litanie do NMP.
 Kapliczki i krzyże były obiektami
neutralizującym wszelkie zło. Wznoszono je wszędzie tam, gdzie
mogło się ono zagnieździć. Nie brakowało takich miejsc w polach,
lasach, przy drogach. Z takiego właśnie pojmowania funkcji
kapliczki wynikał powszechny zwyczaj wyrzucania w jej pobliżu
wszelkiego zła. Tak więc na rozstajach i na granicach, właśnie
przy kapliczkach czy krzyżach grzebano zwłoki samobójców,
niechrzczonych dzieci, by nie kalały obszaru osady. Widmo
pokutującej duszy, zjawiało się w miejscu śmierci czy też
bliskich mu kątach, dusza niechrzczonego dziecka płakała prosząc
o chrzest, przybierając nie rzadko postać błędnego ognika.
(...)
Z kilkoma krzyżami i kapliczkami wiążą się w
Naramicach niezwykłe historie. Otóż przy jednym krzyżu wyrywało
bat z ręki, konie się wyprzęgały, a furmanki wywracały…
Ciekawa opowieść wiążę się z kapliczką postawioną
na jednej z posesji we wsi Naramice. A mianowicie wybudował ją żołnierz,
który wrócił z wojny francusko-rosyjskiej. Za to, że udało mu
się przeżyć, postanowił podziękować Bogu. Stwierdził, że
najlepszym sposobem wdzięczności za okazaną łaskę będzie
zbudowanie kapliczki- „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”.
Wzniesiono też krzyż na zbiorowej mogile ofiar
zarazy, na grobach poległych w walce i na pobojowiskach.
Zmarłych na zarazę chowano z dala od wsi w zbiorowej mogile,
szybko, cicho i bez obrzędów, tak potrzebnych duszy do wiecznego
spokoju. Gdy przeminęła klęska i życie zaczynało się toczyć
zwyczajnym trybem rodziny zmarłych, mieszkańcy wsi, którzy
ocaleli, wznosili na mogile kaplice lub krzyż. Rzadko je
odwiedzano, unikając napiętnowanego zarazą miejsca. Istniało też
przekonanie, że nawet przypadkowe naruszenie kapliczki czy grobu
wywoła ponownie zarazę. Mówi się również, że mieszkańcy wsi
wznieśli kapliczkę i krzyż na jej granicy, aby powstrzymać
nadchodzącą zarazę.
Dawniej uroczystości rodzinne należały do
ważnych wydarzeń
w życiu społeczności lokalnej. Obejmowały m.
in. chrzciny, wesela
i pogrzeby. Odbywały się zawsze we
właściwym terminie, miejscu
i porządku. Korzystano wówczas z
domu rodzinnego,
pomieszczeń mieszkalnych sąsiadów i stodół.
Chrzciny
Istniało przekonanie, że kobieta ciężarna ma tzw.
smaki, tj. apetyt na określone potrawy. Te jej zachcianki
kulinarne starano się zaspokajać, bo
w przeciwnym razie, kto
tego nie zrobił, myszy zniszczyłyby mu ubrania i zapasy.
Sadzono, że jeśli kobieta chętnie je potrawy słodkie, to urodzi
się dziewczynka, gdy zaś smakują jej potrawy ostre i słone, na
świat przyjdzie syn.
Niemowlęta zamiast smoczka dostawały do ssania
tzw. gałganek - zawinięty w szmatkę kawałek ugniecionego cukru.
Wesele
Wesela poprzedzały zwiady, swaty, oględziny,
zaręczyny i panieński wieczór. Głównym celem zwiadów było
zorientowanie się, jakie istnieją szanse na ożenek swatanego
kawalera w wybranej rodzinie. Często zakazywano się szukaniem …
gęsi! Później następowały zmówiny.
W weselnym obrządku ważną pozycję zajmował wianek
panny młodej, symbol jej panieństwa. Jest on przedmiotem
przetargów i kupna. Reprezentanci pana młodego w dniu ślubu
starali się obniżać wartość sprzedawanego wianka, wyszukując
w
nim różnych mankamentów.
Również ważną częścią wesela stawało się
błogosławieństwo. Nowożeńcy klękali u stóp swoich rodziców,
przepraszali za swe niegodziwości i prosili o błogosławieństwo.
Rodzice natomiast czyniąc krzyż na ich czołami mówili: „Niech
Cię Bóg błogosławi i ludzie”. Były one prognostykiem szczęścia.
O północy następowały oczepiny, podczas których
zdejmowano pannie młodej z głowy wianek i zakładano na jego
miejsce czepiec. Druhny wówczas tańcowały wokół panny młodej.
Gdy muzyka przestawała grać, wchodził do koła starszy drużba
i
prosił o zdjęcie wianka pannie młodej.
Koledzy, którzy nie brali udziału w weselu,
przeciągali powrósło przez drogę, następnie zatrzymywali pana
młodego. Ten z kolei wówczas częstował ich wódką.
Pogrzeb
Jeżeli ktoś ciężko chorował i nie miał widoków
na wyzdrowienie, mówiono, że „patrzy na księżą oborę”. Usuwano
wówczas z izby kota, produkty żywnościowe, wodę i niektóre
sprzęty. Zakrywano lustro, zatrzymywano zegar na godzinie
śmierci zmarłego. Nieboszczyk przebywał 3 dni i 2 noce w izbie.
W ciągu tych dni zbierali się śpiewacy i odprawiali modlitwy.
Byli przy tym częstowani wódką, chlebem i wędliną.
Zmarłego wynoszono z izby nogami, aby więcej do
niej nie wracał i nie zabrał kogoś z rodziny. Wyłącznie
mężczyźni nieśli trumnę do pierwszego krzyża. Tam następowało
pożegnanie ze zmarłym. Dalej wieziono trumnę pojazdem.
Na przodzie konduktu był niesiony krzyż, świece,
chorągiew, dalej szli śpiewacy, muzykanci oraz młodzież niosąca
wieńce i wiązanki kwiatów.
Pieczenie chleba
Dawniej zwyczajem gospodyń na wsi
było pieczenie chleba.
Tę umiejętność kobiety przekazywało sobie z
pokolenia na pokolenie.
Chleb pieczono z mąki żytniej, niekiedy
dodając mąki pszennej. Ziarno mielono
na domowych żarnach,
później w młynie, uzyskując w ten sposób
mąkę pytlowaną.
Ciasto wyrabiano w dzieży, dodawano do niego
wcześniej przygotowany zaczyn, za pomocą którego zakwaszano
ciasto chlebowe. Po jego wyrobieniu nakrywano go kawałkiem
płótna, żeby wyrosło. Trzeba było jeszcze wcześniej nagrzać piec
do odpowiednio wysokiej temperatury. Ciasto formowano
i
nakładano do kobiałek, a następnie przy pomocy drewnianej łopaty
o długim kiju wsadzano do pieca. Gdy bochenki były już
upieczone, wykładano je z pieca
i układano na ławie nakrytej
płótnem. Wierzono, że ktoś obcy mógłby rzucić na chleb urok i
dlatego niechętnie patrzono na każdego, kto w tym czasie
wchodził do izby i prowadził głośne rozmowy.
Niedziela palmowa
Utrzymał się również
zwyczaj przygotowywania i święcenia
palm,
które następnie przybijane są nad oknami lub umieszczane w
innych miejscach.
Palmom przypisywano magiczną moc, która jeszcze
wzmacniało święcenie. Miały chronić ludzi, domy i zwierzęta
przed wszelkim złem, czarami, chorobą
i ogniem. Panowało
przekonanie, że połknięcie bazi chroniło przed chorobami gardła
i bólem głowy.
Gospodarz z poświęconych palm wycina krzyżyki i
zanosi je w pole, na którym zasiał żyto, aby ustrzec je przed
nieszczęściami. Krzyżyki wbija
w końcach pola i polewa
przyniesioną z kościoła wodą święconą.
Święconka
Dawniej święcono wszystkie pokarmy przygotowywane
na śniadanie wielkanocne, gdyż uważano, że tylko one są godne,
aby je spożywać tego dnia. Do dużych wielkanocnych koszyków
wkładano m.in. chleb, jajka, wędliny, baby, sól, pieprz oraz
chrzan. Przede wszystkim dbano o wygląd jajek, bo chciano, aby
niesione do święcenia były jak najpiękniejsze. Świadczyły o
umiejętnościach gospodyni czy dorastających córek. Dekorowano je
w rozmaity sposób. Otóż brąz dawały łupiny cebuli, zielony-młode
żyto, różowy-buraki, a czarny – kora dębu.
W tych miejscowościach, gdzie nie było kościoła,
święcenia pokarmów dokonywano w domach zamożniejszych
gospodarzy. Księdza wówczas przywożono furmanką.
Obecnie przygotowywane
do świecenia jajka najczęściej barwi się gotując w wywarze ze
skorupek cebuli lub w wywarze z młodego żyta.
 Boże Ciało -
droga procesji wiedzie od kościoła ku czterem ołtarzom
zbudowanym przez parafian i rozstawionym w różnych miejscach
wsi. Ołtarze są pięknie przystrajane drzewkami brzozy. W
uroczystości uczestniczą wszyscy wierni, dziewczynki sypiące
kwiaty, orkiestra i straż.
Parafianie zabierali gałązki brzozy po mszy do domu, zatykali za
święte obrazy, umieszczali w stajniach i oborach dla ochrony
przed szkodnikami i wszelkim niepowodzeniom.
Plecienie
wianków z ziół
W
oktawę Bożego Ciała kobiety plotły wianki z ziół, a następnie
niosły je do kościoła na poświęcenie. Towarzyszyły tej ceremonii
dzieci. Zioła z wianków (rozchodnik, piołun, mięta) mogły być
użyte w czasie choroby.
Dożynki
Żniwa kończyły się radosnymi dożynkami. Kobiety
plotły wieniec i zanosiły go do kościoła jako dar dziękczynny
Bogu. Do dziś jeszcze wiele gospodyń wiejskich plecie go z
kłosów zbóż, przybiera wstążkami, owocami i kwiatami.
Pierzawki
Dawniej urządzano na wsi pierzawki. Gospodyni
zapraszała do swojego domu inne kobiety, aby pomogły jej skubać
pierze. Spotkanie to rozpoczynało się pod wieczór, po tzw.
obrządku zwierząt i trwało do późna w nocy. Rozprawiano wówczas
o różnych sprawach dotyczących wsi, opowiadano
o dawnych
czasach oraz podśpiewywano sobie. Kawalerowie chcąc zrobić
kobietom psikusa niespodziewanie wpuszczali do izby wróbla,
który mieszał pierze i roznosił je w różne miejsca. Kobiety
wybierając się na takie spotkanie często zabierały ze sobą miski do
skubania. Zawsze takiemu wieczorowi towarzyszył poczęstunek, a
nieraz i tańce.
Majówki
Tak nazywały się
urządzane w maju zabawy na dworze. Biesiadnikom przygrywała
orkiestra, całe rodziny bawiły się i śpiewały.
WIERZENIA MAGICZNE
Dawniej ludzie tak jak i dzisiaj chorowali, ale na lekarza mało
kogo było stać. Częściej stosowali dawne wypraktykowane różne
zioła. Pili je, modlili się
i odczyniali uroki. Jeśli to nie
pomagało, chodzili do bab i zamawiaczy.
Ci natomiast modlili
się, okadzali, dawali różne zioła i często to pomagało.
Każda
wieś kogoś takiego miała.
- Gdy uroczona krowa nie
dawała mleka, należało otrzeć ją słomą lub męską koszulą.
- Sadząc kapustę
zostawiało się w polu kołek do sadzonek, bo dzięki temu
kapusta rosła na jego wysokość.
- Obecność bociana we wsi
broni ją przed gradobiciem, w gospodarstwie przed piorunami.
- Łopian i bylica
odstraszały czarownice, demony i wszelkie zło. We wigilię
św. Jana wtykano te zioła w strzechy, okna i płoty.
- Jajko uważano za
lekarstwo na chorobę i urok. Chroniło przed pożarem.
- Taczanie jajka po ciele
chorego miało wlewać w niego nowe siły
i odmładzać go.
- Wydmuszki pisanek
wielkanocnych położone pod drzewami owocowymi miały je
chronić przed szkodnikami.
- Wyrządzanie krzywdy
jaskółce, nie mówiąc o jej zabiciu, groziło srogimi karami w
postaci różnych dolegliwości i chorób.
- Ten, kto pierwszy
zobaczył przylatującego bociana, miał zapewnione szczęście
.
- Jeśli zabiło się
jaskółkę lub zrzuciło jej gniazdo, to krowa zamiast mleka
dawać będzie krew.
- W wigilię Bożego
Narodzenia obowiązywano łańcuchem nogę od stołu, wtedy nikt
z tej rodziny nie odejdzie w tym roku.
- Zmarłemu wkłada się
pieniądze do kieszeni, aby miał je śmierci.
- Kiedy przejdzie się pod
drabiną, to będzie się miało nieszczęście.
- Nie należy zaszywać na
sobie ubrania, bo zaszyje się rozum. Mówi się wtedy; „Nie
szyję pamięcią lecz igłą i nitką”.
- Jeśli kobieta przejdzie
drogę z pustymi wiadrami, to wróży to nieszczęście.
- Jeśli wietrzy się
pierzyny do późna wieczorem, to będą śpiącego dusić zmory.
Różne zakazały odnosiły się do kobiety
ciężarnej:
- Nie mogła łamać drzewa
na kolanie (bo dziecko się przesunie).
- Nie mogła zaglądać
przez szparę (bo będzie dziecko miało zeza).
- Nie mogła patrzeć na
zmarłego( bo będzie dziecko sine).
- Nie mogła patrzeć na
ogień (bo będzie dziecko miało ogniopiór).
- Nie mogła jeść drobiu(
bo dziewczynka będzie się czaplić jak kura,
a chłopiec
będzie latał jak kogut za dziewczynami).
- Nie należało niczego
odmawiać ciężarnej (bo myszy przyjdą do domu
i wszystko
pogryzą).
- Urokom rzekomo
podlegały niemowlęta. Najczęściej wiązano im na ręce
czerwoną wstążkę. Niekiedy po pierwszej kąpieli nowo
narodzonym dzieckiem dotykano progu, mówiąc: "Bądź wierny
temu domowi".
|