Menu
 

PL - ENG



----------------------------------------------------------------
     OBRZĘDY, WIERZENIA I ZABIEGI MAGICZNE
----------------------------------------------------------------
  1. Obrzędy
  2. Wierzenia magiczne

OBRZĘDY

Silnym przeobrażeniom i zmianom ulegały zwyczaje i obrzędy ludowe. Obecnie wiele z nich zachowane jest dzięki działalności zespołów folklorystycznych, zajmujących się utrwalaniem tradycji związanych z życiem  mieszkańców terenu Białej.

Ze świętami Bożego Narodzenia wiąże się utrzymujący się nadal na ziemiach  wieluńskich  zwyczaj kolędowania. Kolędnicy zatrzymywali się pod oknem gospodarzy i śpiewali kolędy. Gospodarz wychodził na próg i dawał chłopcom drobną zapłatę.

W Poniedziałek Wielkanocny ciągle powszechnym zwyczajem jest polewanie wodą.

 

Przed pasterką domy nawiedzają wiliorze. Utrzymuje się jeszcze w niektórych wsiach zwyczaj zamalowywania okna wapnem w domu, w którym panna młoda jest na wydaniu.

W noc sylwestrową młodzi chłopcy robią niekiedy przeróżne psikusy, polegające np. na wciągnięciu wozu lub furtki na kalenicę dachu domu lub stodoły. Często zamieniano między sąsiadami furtki i bramy.

Przed wykopaniem studni gospodarz najmował różdżkarza, który przy pomocy wierzbowych gałązek poszukiwał żyły wodnej. W miejscu, którym poczuwał największą siłę ściągania żyły, studniarz kopał studnię.

Nabożeństwa majowe- odbywają się przy krzyżach i kapliczkach. Wierni ubierają dzieła kultu kwiatami i wstążkami. Śpiewają pieśni oraz odmawiają litanie do NMP.

Kapliczki i krzyże były  obiektami neutralizującym wszelkie zło. Wznoszono je wszędzie tam, gdzie mogło się ono zagnieździć. Nie brakowało takich miejsc w polach, lasach, przy drogach.  Z takiego właśnie pojmowania funkcji kapliczki wynikał powszechny zwyczaj wyrzucania w jej pobliżu wszelkiego zła. Tak więc na rozstajach i na granicach, właśnie przy kapliczkach czy krzyżach grzebano zwłoki samobójców, niechrzczonych dzieci, by nie kalały obszaru osady. Widmo pokutującej duszy, zjawiało się w miejscu śmierci czy też bliskich mu kątach, dusza niechrzczonego dziecka płakała prosząc o chrzest, przybierając nie rzadko postać błędnego ognika.  (...)

Z kilkoma krzyżami i kapliczkami wiążą się w Naramicach niezwykłe historie. Otóż przy jednym krzyżu wyrywało bat z ręki, konie się wyprzęgały, a furmanki wywracały…

Ciekawa opowieść wiążę się z kapliczką postawioną na jednej z posesji we wsi Naramice. A mianowicie wybudował ją żołnierz, który wrócił z wojny francusko-rosyjskiej. Za to, że udało mu się przeżyć, postanowił podziękować Bogu. Stwierdził, że najlepszym sposobem wdzięczności za okazaną łaskę będzie zbudowanie kapliczki- „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. 

Wzniesiono też krzyż na  zbiorowej mogile ofiar zarazy, na grobach poległych w walce i na pobojowiskach. Zmarłych na zarazę chowano z dala od wsi w zbiorowej mogile, szybko, cicho i bez obrzędów, tak potrzebnych duszy do wiecznego spokoju. Gdy przeminęła klęska i życie zaczynało się toczyć zwyczajnym trybem rodziny zmarłych, mieszkańcy wsi, którzy ocaleli, wznosili na mogile kaplice lub krzyż. Rzadko je  odwiedzano, unikając napiętnowanego zarazą miejsca. Istniało też przekonanie, że nawet przypadkowe naruszenie kapliczki czy grobu wywoła ponownie zarazę. Mówi się również, że  mieszkańcy wsi wznieśli  kapliczkę i krzyż na jej granicy, aby powstrzymać nadchodzącą zarazę.

Dawniej uroczystości rodzinne należały do ważnych wydarzeń
w życiu społeczności lokalnej. Obejmowały m. in. chrzciny, wesela
i pogrzeby. Odbywały się zawsze we właściwym terminie, miejscu
i porządku. Korzystano wówczas z domu rodzinnego,
pomieszczeń mieszkalnych sąsiadów i stodół.

Chrzciny

Istniało przekonanie, że kobieta ciężarna ma tzw. smaki, tj. apetyt na określone potrawy. Te jej zachcianki kulinarne starano się zaspokajać, bo 
w przeciwnym razie, kto tego nie zrobił, myszy zniszczyłyby mu ubrania i zapasy. Sadzono, że jeśli kobieta chętnie je potrawy słodkie, to urodzi się dziewczynka, gdy zaś smakują jej potrawy ostre i słone, na świat przyjdzie syn.

Niemowlęta zamiast smoczka dostawały do ssania tzw. gałganek - zawinięty w szmatkę kawałek ugniecionego cukru.

Wesele

Wesela poprzedzały zwiady, swaty, oględziny, zaręczyny i panieński wieczór. Głównym celem zwiadów było zorientowanie się, jakie istnieją szanse na ożenek swatanego kawalera w wybranej rodzinie. Często zakazywano się szukaniem … gęsi! Później następowały zmówiny.

W weselnym obrządku ważną pozycję zajmował wianek panny młodej, symbol jej panieństwa. Jest on przedmiotem przetargów i kupna. Reprezentanci pana młodego w dniu ślubu starali się obniżać wartość sprzedawanego wianka, wyszukując
w nim różnych mankamentów.

Również ważną częścią wesela stawało się błogosławieństwo. Nowożeńcy klękali u stóp swoich rodziców, przepraszali za swe niegodziwości i prosili o błogosławieństwo. Rodzice natomiast czyniąc krzyż na ich czołami mówili: „Niech Cię Bóg błogosławi i ludzie”. Były one prognostykiem szczęścia.

O północy następowały oczepiny, podczas których zdejmowano pannie młodej z głowy wianek i zakładano na jego miejsce czepiec. Druhny wówczas tańcowały wokół panny młodej. Gdy muzyka przestawała grać, wchodził do koła starszy drużba
i prosił o zdjęcie wianka pannie młodej.

Koledzy, którzy nie brali udziału w weselu, przeciągali powrósło przez drogę, następnie zatrzymywali pana młodego. Ten z kolei wówczas  częstował ich wódką.

Pogrzeb

Jeżeli  ktoś ciężko chorował i nie miał widoków na wyzdrowienie, mówiono, że „patrzy na księżą oborę”. Usuwano wówczas z izby kota, produkty żywnościowe, wodę i niektóre sprzęty. Zakrywano lustro, zatrzymywano zegar na godzinie śmierci zmarłego. Nieboszczyk  przebywał 3 dni i 2 noce w izbie. W ciągu tych dni zbierali się śpiewacy i odprawiali modlitwy. Byli przy tym częstowani wódką, chlebem i wędliną.

Zmarłego wynoszono z izby nogami, aby więcej do niej nie wracał i nie zabrał kogoś z rodziny.   Wyłącznie mężczyźni nieśli trumnę do pierwszego krzyża. Tam następowało pożegnanie ze zmarłym. Dalej wieziono trumnę pojazdem.

Na przodzie konduktu był niesiony krzyż, świece, chorągiew, dalej szli śpiewacy, muzykanci oraz młodzież niosąca wieńce i wiązanki kwiatów.

Pieczenie chleba

Dawniej  zwyczajem gospodyń  na wsi było pieczenie chleba.
Tę umiejętność kobiety przekazywało sobie z pokolenia na pokolenie.
Chleb pieczono z mąki żytniej, niekiedy dodając mąki pszennej. Ziarno mielono
na domowych  żarnach, później w młynie, uzyskując w ten sposób
mąkę pytlowaną.

Ciasto  wyrabiano  w dzieży, dodawano do niego wcześniej przygotowany zaczyn, za pomocą którego zakwaszano ciasto chlebowe. Po jego wyrobieniu nakrywano go kawałkiem płótna, żeby wyrosło. Trzeba było jeszcze wcześniej nagrzać piec do odpowiednio wysokiej temperatury. Ciasto formowano
i nakładano do kobiałek, a następnie przy pomocy drewnianej łopaty o długim kiju wsadzano do pieca. Gdy bochenki były już upieczone, wykładano je z pieca
i układano na ławie nakrytej płótnem. Wierzono, że ktoś obcy mógłby rzucić na chleb urok i dlatego niechętnie patrzono na każdego, kto w tym czasie wchodził do izby i prowadził głośne rozmowy.

Niedziela palmowa

Utrzymał się również zwyczaj przygotowywania i święcenia palm, które następnie przybijane są nad oknami lub umieszczane w innych miejscach.

Palmom przypisywano magiczną moc, która jeszcze wzmacniało święcenie. Miały chronić ludzi, domy i zwierzęta przed wszelkim złem, czarami, chorobą
i ogniem.  Panowało przekonanie, że połknięcie bazi chroniło przed chorobami gardła i  bólem głowy.

 Gospodarz z poświęconych palm wycina krzyżyki i zanosi je w pole, na którym zasiał żyto, aby ustrzec je przed nieszczęściami. Krzyżyki wbija
w końcach pola i polewa przyniesioną z kościoła wodą święconą.

Święconka

Dawniej święcono wszystkie pokarmy przygotowywane na śniadanie wielkanocne, gdyż uważano, że tylko one są godne, aby je spożywać tego dnia. Do dużych wielkanocnych koszyków wkładano m.in. chleb, jajka, wędliny, baby, sól, pieprz oraz chrzan. Przede wszystkim dbano o wygląd jajek, bo chciano, aby niesione do święcenia były jak najpiękniejsze. Świadczyły o umiejętnościach gospodyni czy dorastających córek. Dekorowano je w rozmaity sposób. Otóż brąz dawały łupiny cebuli, zielony-młode żyto, różowy-buraki, a  czarny – kora dębu.

W tych miejscowościach, gdzie nie było kościoła, święcenia pokarmów dokonywano w domach zamożniejszych gospodarzy. Księdza wówczas przywożono furmanką.

Obecnie przygotowywane do świecenia jajka najczęściej barwi się gotując w wywarze ze skorupek cebuli lub w wywarze z młodego żyta.

Boże Ciało - droga procesji wiedzie od kościoła ku czterem ołtarzom zbudowanym przez parafian i rozstawionym w różnych miejscach wsi. Ołtarze są pięknie przystrajane drzewkami brzozy. W uroczystości uczestniczą wszyscy wierni, dziewczynki sypiące kwiaty, orkiestra i straż.

Parafianie zabierali gałązki brzozy po mszy do domu, zatykali za święte obrazy, umieszczali w stajniach i oborach dla ochrony przed szkodnikami i wszelkim niepowodzeniom.

 Plecienie wianków z ziół

 W oktawę Bożego Ciała kobiety plotły wianki z ziół, a następnie niosły je do kościoła na poświęcenie. Towarzyszyły tej ceremonii dzieci. Zioła z wianków (rozchodnik, piołun, mięta) mogły być użyte  w czasie choroby.

Dożynki

Żniwa kończyły się radosnymi dożynkami. Kobiety plotły wieniec i zanosiły go do kościoła jako dar dziękczynny Bogu. Do dziś jeszcze wiele gospodyń wiejskich plecie go z kłosów zbóż, przybiera wstążkami, owocami i kwiatami.

Pierzawki

Dawniej urządzano na wsi pierzawki. Gospodyni zapraszała do swojego domu inne kobiety, aby pomogły jej skubać pierze. Spotkanie to rozpoczynało się pod wieczór, po tzw. obrządku zwierząt i trwało do późna w nocy. Rozprawiano wówczas o różnych sprawach  dotyczących wsi, opowiadano
o dawnych czasach oraz podśpiewywano sobie. Kawalerowie chcąc zrobić kobietom psikusa niespodziewanie wpuszczali do izby wróbla, który mieszał pierze i roznosił je w różne miejsca. Kobiety wybierając się na takie spotkanie  często zabierały ze sobą miski do skubania. Zawsze takiemu wieczorowi towarzyszył poczęstunek, a nieraz i tańce.

Majówki

Tak nazywały się urządzane w maju zabawy na dworze. Biesiadnikom przygrywała orkiestra, całe rodziny bawiły się i śpiewały.

WIERZENIA MAGICZNE

 Dawniej ludzie tak jak i dzisiaj chorowali, ale na lekarza mało kogo było stać. Częściej stosowali dawne wypraktykowane różne zioła. Pili je, modlili się
i odczyniali uroki. Jeśli to nie pomagało, chodzili do bab i zamawiaczy.
Ci natomiast modlili się, okadzali, dawali różne zioła i często to pomagało.
Każda wieś kogoś takiego miała.

  • Gdy uroczona krowa nie dawała mleka, należało otrzeć ją słomą lub męską koszulą.
  • Sadząc kapustę zostawiało się w polu kołek do sadzonek, bo dzięki temu kapusta rosła na jego wysokość.
  • Obecność bociana we wsi broni ją przed gradobiciem, w gospodarstwie przed piorunami.
  • Łopian i bylica odstraszały czarownice, demony i wszelkie zło. We wigilię św. Jana wtykano te zioła w strzechy, okna i płoty.
  • Jajko uważano za lekarstwo na chorobę i urok. Chroniło przed pożarem.
  • Taczanie jajka po ciele chorego miało wlewać w niego nowe siły
    i odmładzać go.
  • Wydmuszki pisanek wielkanocnych położone pod drzewami owocowymi miały je chronić przed szkodnikami.
  • Wyrządzanie krzywdy jaskółce, nie mówiąc o jej zabiciu, groziło srogimi karami w postaci różnych dolegliwości i chorób.
  • Ten, kto pierwszy zobaczył przylatującego bociana, miał zapewnione szczęście .
  • Jeśli zabiło się jaskółkę lub zrzuciło jej gniazdo, to krowa zamiast mleka dawać będzie krew.
  • W wigilię Bożego Narodzenia obowiązywano łańcuchem nogę od stołu, wtedy nikt z tej rodziny nie odejdzie w tym roku.
  • Zmarłemu wkłada się pieniądze do kieszeni, aby miał je śmierci.
  • Kiedy przejdzie się pod drabiną, to będzie się miało nieszczęście.
  • Nie należy zaszywać na sobie ubrania, bo zaszyje się rozum. Mówi się wtedy; „Nie szyję pamięcią lecz igłą i nitką”.
  • Jeśli kobieta przejdzie drogę z pustymi wiadrami, to wróży to nieszczęście.
  • Jeśli wietrzy się pierzyny do późna wieczorem, to będą śpiącego dusić zmory.

Różne zakazały odnosiły się do kobiety ciężarnej:

  • Nie mogła łamać drzewa na kolanie (bo dziecko się przesunie).
  • Nie mogła zaglądać przez szparę (bo będzie dziecko miało zeza).
  • Nie mogła patrzeć na zmarłego( bo będzie dziecko sine).
  • Nie mogła patrzeć na ogień (bo będzie dziecko miało ogniopiór).
  • Nie mogła jeść drobiu( bo dziewczynka będzie się czaplić jak kura,
    a chłopiec będzie latał jak kogut za dziewczynami).
  • Nie należało niczego odmawiać ciężarnej (bo myszy przyjdą do domu
    i wszystko pogryzą).
  • Urokom  rzekomo podlegały niemowlęta. Najczęściej wiązano im na ręce czerwoną wstążkę. Niekiedy po pierwszej kąpieli nowo narodzonym dzieckiem dotykano progu, mówiąc: "Bądź wierny temu domowi".


2006 Copyright © by narem1@wp.pl