Data: 8.12.2006r.
Kolejne spotkanie koła informatycznego. Pierwsze odnoszące się tylko i wyłącznie
do naszego projektu. Czytamy regulamin, starając się dokładnie go zanalizować,
nie pomijając niczego. Na starcie jest już parę pomysłów na myśl przewodnią naszej
pracy, jednak wraz z upływem czasu zostają one wyparte przez kolejne. Trwa prawdziwa
burza mózgów. Nasze pomysły, jak na razie luźne hasła, są na bieżąco zapisywane na tablicy,
a Przemek zapisuje je, byśmy nie zapomnieli, w dokumencie programu Word. Ostatni pomysł
opierał się na cechach folkloru dawniej i dziś - które z obyczajów, tradycji itp.
zachowały się do dziś. Zadowoleni, że udało nam się cokolwiek wymyślić, opuszczamy
pracownię informatyczną.
15.12.2006r.
Zdawać by się mogło, że nasze ostatnie spotkanie nie pozostawiło żadnych wątpliwości
co do tematu naszej pracy i podziału obowiązków. Okazało się, że nasze wrażenie było
tylko złudzeniem. Tak naprawdę znowu nasz projekt był „w proszku”, nie mieliśmy żadnego
konkretnego planu. Nasze spotkanie miało być krótkie, ale przerodziło się w jedno z
dłuższych - dyskutowaliśmy i dyskutowaliśmy aż w końcu ustaliliśmy wspólnymi siłami temat
naszego projektu. Podzieliliśmy się obowiązkami, po czym opuściliśmy naszą ukochaną salę
informatyczną. Pozostało nam „tylko” sporządzenie planu naszej pracy i dostarczenie go do
naszego nauczyciela, aby wysłał zgłoszenie.
5.01.2007r.
Na kolejnym spotkaniu kółka informatycznego ustaliliśmy ostateczny temat naszej pracy,
podzieliliśmy się obowiązkami. Po wyodrębnieniu trzech grup tematycznych naszego projektu i
przydzieleniu do każdej z nich kilku członków zespołu, umówiliśmy się na pierwsze wywiady.
Krzyś skontaktował się z Panem Piotrem Kobielarzem, Bartek z Panią Ireną Szymion, ja natomiast
z Panem Jarosławem Bacińskim. Po ustaleniu jako-takiego planu działania, udaliśmy się do swoich domów.
9.01.2007r.
Dzwonię do pana Bacińskiego, by konkretniej umówić termin wywiadu.
Idę do muzeum w celu zamówienia nam sali na spotkanie z panem Bacińskim -
okazuje się, że w soboty muzeum jest zamknięte... Trzeba będzie wymyślić coś innego...
10.01.2007r.
Udało się wynegocjować z panem woźnym otwarcie jednej ze szkolnych sal w sobotę.
Po raz trzeci dzwonię do pana Bacińskiego - tym razem muszę przeprosić i poinformować o zmianie miejsca spotkania.
11.01.2007r.
Na biologii przyszedł po nas nasz nauczyciel TI - wyszliśmy z sali, ciekawi, o co chodzi.
Okazało się, że przyjechał do nas pan Klimek. Rozmawialiśmy o tym, jak ma wyglądać nasze spotkanie,
wymieniliśmy się numerami telefonów i zaplanowaliśmy dalszy kontakt, byśmy spotkali się jeszcze w
czasie ferii zimowych.
13.01.2007r.
Spotykamy się z panem Jarosławem Bacińskim. Mimo nerwów wywiad wyszedł całkiem nieźle.
Sprzęt trochę nas zawiódł - nagrania z dyktafonu nie byliśmy w stanie skopiować na dysk
komputera, jednak jeszcze będziemy próbować.
15.01.2007r.
Dziś odbyło się spotkanie z panem Piotrem Kobielarzem - bardzo miłym mieszkańcem Wąbrzeźna,
ciekawie opowiadającym o swoich wojennych przeżyciach. Tak, jak z p. Bacińskim, spotkanie minęło
bardzo miło i sympatycznie - problem dyktafonu pozostał, jednak ustawiliśmy kamerę bliżej, przez
co dźwięk jest wyraźniejszy niż przy naszym pierwszym wywiadzie.
17.01.2007r.
Dziś odbyło się spotkanie z panem Henrykiem Klimkiem - po dwóch wcześniejszych rozmowach
telefonicznych umówiliśmy się na godzinę 11:00 do naszego wąbrzeskiego muzeum. Pan Henryk
opowiadał, jak zwykle, bardzo ciekawie. Sprzęt sprawdził się wyśmienicie - wymieniliśmy dyktafon,
jedyną rzeczą, jaką można by odczytywać jako niepowodzenie było tylko dość szybkie wyczerpanie baterii kamery.
19.01.2007r.
Dzisiejszy wyjazd do Stanisławek nie powiódł się - chłopcy wraz z panem Murawskim nie zastali pani Szymion.
23.01.2007r.
Spotkaliśmy się dziś u Bartka, by podsumować dotychczasowe wyniki naszej pracy i
wytyczyć sobie nowe cele. Pada decyzja o wyjeździe do Stanisławek i Jarantowic, a
także wizycie na spotkaniu Klubu Seniora Echo. Niedługo miną dwa tygodnie, odkąd usiłuję
umówić się z członkiem Drużyny Wojów Słowiańskich Dąb Pomorza. Mam nadzieję, że spotkanie
umówione na kolejny termin, mianowicie sobotę 27 stycznia, dojdzie w końcu do skutku.
15.02.2007r.
Mimo choroby skrupulatnie odnotowuję kolejny krok do udoskonalenia i wzbogacenia naszego projektu - dziś chłopcy poszli wraz z dyrektorem naszej szkoły,
panem Bolesławem Künstlerem, do wąbrzeskiego muzeum na otwarcie wystawy zatytułowanej „Ziemia Chełmińska we
wczesnym i późnym średniowieczu”. Krzyś poprosił o kontakt panów: Tomasza Jaworskiego z Drużyny Wojów Słowiańskich
Dąb Pomorza i Marka Małolepskiego, wykonawcę zbroji i innych elementów uzbrojenia rycerza.
16.03.2007r.
Dziś spotkaliśmy się z panem Henrykiem Klimkiem. Celem naszego spotkania miała być autoryzacja przygotowanego przez nas
materiału. Po obejrzeniu filmiku pan Klimek nie miał żadnych uwag, jednak kiedy po chwili do rozmowy włączył się nasz
nauczyciel, pan Murawski, zaczęliśmy mieć pewne wątpliwości. Zaczęliśmy wymieniać się pomysłami, co można by zrobić, aby
filmik z wywiadu nie znużył i żeby historia pana Henryka nie straciła przez to na wartości. Doszliśmy do wniosku, iż
konieczne są zdjęcia i pocięcie filmu na krótsze fragmenty, by nieco to urozmaicić. Pan Henryk poinformował nas, że
będzie w Zieleniu, wsi niedaleko Wąbrzeźna, 28 marca - na ten termin umawiamy się na ostateczną autoryzację opracowanego
przez nas materiału.
24.03.2007r.
Po uprzedniej rozmowie telefonicznej (23.03), pojechaliśmy do Wronia, do pana Marka Małolepskiego. Opowiedział nam on
krótko o swojej pasji, jaką jest wykonywanie zbrój i innych elementów wyposażenia rycerza.
28.03.2007r.
Dziś przyjechał do nas pan Henryk Klimek. Celem naszego kolejnego już spotkania miała być ostateczna autoryzacja
materiału przez nas opracowanego. Okazało się, że po poprawkach wcześniejszych błędów wszystko było w porządku - pan
Henryk nie miał już absolutnie żadnych zasrzeżeń do naszej pracy.
1.04.2007r.
Właśnie wysłałam do pana Bacińskiego e-maila z prośbą o autoryzację przygotowanego przez nas materiału - pozostaje
tylko czekać na odpowiedź.
18.04.2007r.
Prace nad naszym projektem powoli dobiegają końca. Materiał zautoryzowano, wersje językowe są prawie gotowe. Mamy
nadzieję, że nieobecność naszego webmastera nie będzie powodem naszego opóźnienia. Właśnie skończyłam tłumaczenie
ostatniego tekstu na język angielski. Niniejsza notka zostanie zaraz wysłana do kolegi Piotra, by ten przetłumaczył ją
na język rosyjski.