|
Naukowcy zadają sobie często pytanie :"Skoro nie potrafimy prawidłowo
przewidzieć pogody na następną sobotę, to jak możemy przypisywać sobie prawo do
prognozowania zmian klimatu na przyszłe stulecie?". Rozsądne pytanie. Powodem
trudności towarzyszących prognozowaniu szczegółów pogody na dłużej niż kilka dni
jest w znacznej mierze "chaotyczny" ruch atmosfery w skali globalnej. Informacje
wykorzystywane przez naukowców w modelach prognozy pogody nieuchronnie zawierają
błędy. W trakcie rozwoju modelu błędy jeszcze się potęgują (matematycy określają
taką sytuację "chaosem").Jeżeli prognozy zaczynają zmierzać w złym
kierunku, co zazwyczaj dzieje się po 5-10 dniach, mają tendencję do coraz większych odchyleń. Ale jak
dużych? Na podstawie aktualnych modeli nie można zawsze przewidzieć pogody czy deszczu
w sobotę, lecz można z całą pewnością stwierdzić, że w lipcu w Paryżu nie spadnie
śnieg. Wynika to z istotnej różnicy miedzy pogodą a klimatem. Klimat określa bowiem przede wszystkim uśrednioną
pogodę. Klimatolodzy zatem mogą ostatecznie i z całą pewnością określić średnią
pogodę w Paryżu w lipcu , nawet jeśli nie są w stanie przewidzieć pogody na
konkretną sobotę.
Wiele długookresowych zmian klimatu jest w zasadzie możliwych do przewidzenia. Generalnie
, większość przewidywalnych zjawisk charakteryzują prostoliniowe trendy (tak jak ruch
pocisku) i regularne cykle (ruch wahadła). W przeciwieństwie do krótkoterminowej pogody
wiele powolnych zmian klimatu wykazuje te cechy. Najważniejszym czynnikiem
oddziałującym na przeciętną pogodę z miesiąca na miesiąc jest roczny cykl , który
jest oczywiście wysoce przewidywalny . W okresach sezonowych zmian dłuższych niż rok
na kształtowanie się warunków klimatycznych ma wpływ ocean . Istnieją dowody , że
roczne zmiany oceaniczne można także prognozować do pewnego momentu , ponieważ
wykazują regularność cykliczną.
Niektóre z powolnych zmian klimatu, jakie obserwujemy, mogą być wynikiem ludzkiej
działalności, podczas gdy inne są całkiem naturalne. Prawie wszystkie modele
klimatyczne wykazują, że średnia globalna temperatura powietrza przy powierzchni ziemi
powinna była się podnieść o około 0,4-1° C od początku
okresu preindustrialnego jako rezultat emisji gazów cieplarnianych. Stąd wykrycie
takiego globalnego ocieplenia wskazywałoby wyraźnie na jeden z antropogenicznych
czynników zmian klimatu. Przebieg średniej rocznej globalnej temperatury od 1861 roku do
dziś, pokazany na rysunku A, rzeczywiście wskazuje na ocieplenie. Lecz takie dane powinny być interpretowane z
dużą ostrożnością.
Z powodu występowania wymienionych naturalnych zmian dlugookresowe trendy są trudne,
choć możliwe do wykrycia. Jeśli byłby to naturalny cykl zmian temperatury, w
którym minimum wystąpiło w 1861 r. a maksimum już w czasach obecnych, zwykłe
naniesienie
Dotychczasowe metody statystyczne wykazały globalne ocieplenie o około 0,4° C od początku obecnego wieku.Cienka linia na rysunku A przedstawia
zasadniczy trend średniej globalnej temperatury uzyskanej przy zastosowaniu analizy
spektralnej. Nie jest to linia prosta, lecz wyraźnie wskazuje na ocieplenie.
.lecz w czasie tego zasadniczego trendu wydarzyły się znaczące fluktuacje temperatury. Jest to szczególnie widoczne podczas ostatnich 30 lat obserwacji (pokazane na rysunku B) i przy
użyciu pewnych statystycznych ,,narzędzi'' filtrujących jak najwięcej ,,zakłóceń''
w zbiorze danych. Gruba linia na rysunku B przedstawia trend zasadniczy, cienka zaś
pokazuje odchylenie przefiltrowanego sygnału od linii tego trendu.
Naturalne fluktuacje temperatury zachodzą w cyklach od 5 do 20 lat. Obydwie te
,,fale" złożyły się na szczególnie ciepłe późne lata 80-te, znacznie
cieplejsze niż można by się spodziewać na podstawie zasadniczego trendu. Jeśli
określa to faktyczne oscylacje klimatu, to należałoby się spodziewać ochłodzenia w
ciągu najbliższych kilku lat po gorących latach 80-tych, nawet jeśli utrzyma się
wzrostowa tendencja temperatury powietrza. Wszystkie te najnowsze wyniki badań są nadal
poddawane dyskusji,
lecz podstawowa informacja dla "niestatystyków" jest następująca.
Trzy gorące lata nie oznaczają globalnego ocieplenia, tak jak trzy mroźne zimy nie
oznaczają nowej epoki lodowcowej. Aktualnie najlepszym wytłumaczeniem trendu zmian
temperatury powietrza przedstawionego na rysunku A jest efekt emisji gazów
cieplarnianych. I chociaż może to być spowodowane jeszcze nie odkrytym mechanizmem, to
coraz bardziej przychylamy się do tej teorii. Efektywne wykrywanie zmian klimatu wydaje
się jednak być
procesem powolnym.
Nie ma jeszcze klimatycznego odpowiednika antarktycznej dziury ozonowej. Nie wolno nam jednak oczekiwać na ten jeden, dramatyczny
dowód, potwierdzający "globalne ocieplenie" w 100%.Oczekiwanie bowiem może
być długie, aż okaże się, że jest zbyt późno na przeciwdziałanie.

Przypisy:
- Parker D.E. & Folland C.K, (1990) Proc. U.S.D.o.E. Workshop on
Greenhouse-Gas-Induced Climate Change, Elsevier.
- Ghil M. & Vautard R., (1991) Nature, 350, March, ss. 324-327.
- Elsner J. & TsonisA., (1991) Nature, 353, October, ss. 551-553, and M.Allen, P.Read
& L.Smith, (1992) Nature, 355, February, s.686.
Źródło: AURA |